WTA to nic innego jak Women’s Tennis Association, czyli Związek Kobiecego Tenisa. To federacja zajmująca się organizowaniem i kontrolowaniem tenisa w wersji żeńskiej. Stara się o rozwój dyscypliny, planuje jej przyszłość, szuka sponsorów, dba o turnieje i zawodniczki.
Aktualny ranking WTA – jak wygląda?
Ma siedzibę w St. Petersburgu (w USA na Florydzie, nie w Rosji), londyńską sekcję reprezentującą Stary Kontynent oraz pekińską – dla Azji i Oceanii. W ramach Women’s Tennis Association istnieje też Rada Graczy, gdzie zasiada osiem tenisistek, w tym połowa z pierwszej dwudziestki tytułowego rankingu, m.in. Jessica Pegula.
Jednym z ważniejszych zadań WTA jest natomiast tworzenie i uaktualnianie rankingu najlepszych tenisistek, co znane jest pod nazwą rankingu WTA. Owe zestawienie wprowadzono w 1975 roku i obecnie jest obliczane – rzecz jasna – w całości komputerowo, przez urządzenie nazywające się „Meduza”.
Nie jest też tak, że każda zawodniczka może być notowana w tym rankingu. I tak jest ich tam kilkaset, lecz aby zająć choćby najniższą pozycję, trzeba zdobyć punkty w co najmniej trzech turniejach rankingowych lub przynajmniej 10 „oczek” w singlu albo w grze podwójnej, albo na kilku turniejach. Utrzymywanie się na fotelu lidera tego zestawienia nie jest takie proste.
Iga Świątek prowadziła w sumie przez 125 tygodni, co w tym kontekście daje jej 7. miejsce w historii. Najdłużej, bo aż przez 377 tygodni (!) przodowała Niemka Steffi Graf, za którą – 332 tygodnie – znajduje się przedstawicielka i Czechosłowacji, i USA – Martina Navratilova. Dopiero za nią jest inna słynna zawodniczka z USA, czyli Serena Williams, z jej 319 tygodniami.
Czołówka rankingu WTA
Od mniej więcej roku czołówka zestawienia prowadzonego przez WTA jest podobna. Przewodzi przeżywająca znakomity okres Białorusinka Aryna Sabalenka, lecz Iga Świątek czai się za rogiem. Eksperci tenisowi spekulują, że być może pod koniec 2025 roku Polce uda się odzyskać fotel liderki, choć do tego potrzebnych jest jeszcze kilka dobrych meczów i wpadek Sabalenki.
Warto dodać – choć jest to raczej oczywiste – że Aryna Sabalenka prowadzi także w WTA Race, czyli rankingu obejmującym tylko bieżący rok kalendarzowy. Jak wiadomo, Iga Świątek miała niedawno pewien kryzys w swojej karierze, wskutek czego straciła pierwsze miejsce, ale wydaje się, że znowu jest w formie i Białorusinka nie może spać spokojnie!
Na kolejnych miejscach widać siłę, jaką mają w tenisie Amerykanie. Przedstawicielkami USA są bowiem Coco Gauff, Amanda Anisimova oraz Jessica Pegula. W top 10 znajduje się też Madison Keys. To wszystko bardzo jakościowe zawodniczki, a uwagę przykuwa przede wszystkim młodziutka Gauff, która ma 21 lat (rocznik 2004). Iga Świątek nie tylko musi gonić Sabalenkę, ale też… uciekać przed przedstawicielką USA! Młodsza w czołowej dziesiątce jest tylko Rosjanka Mirra Andreeva, urodzona w 2007 roku, z oczywistych względów występująca bez barw narodowych. Oto czołówka:
- Aryna Sabalenka (BLR)
- Iga Świątek (POL)
- Coco Gauff (USA)
- Amanda Anisimova (USA)
- Jessica Pegula (USA)
- Mirra Andreeva (RUS)
- Madison Keys (USA)
- Jasmine Paolini (ITA)
- Elena Rybakina (KAZ)
- Ekaterina Alexandrova (RUS)
- Qinwen Zheng (CHN)
- Clara Tauson (DEN)
- Elina Svitolina (UKR)
- Belinda Bencic (SUI)
- Emma Navarro (USA)
- Naomi Osaka (JAP)
- Linda Noskova (CZE)
- Liudmila Samsonova (RUS)
- Diana Shnaider (RUS)
- Karolina Muchova (CZE)
Więcej informacji znajdziesz na Gotowych na Sport: https://gotowinasport.sts.pl/tenis/aktualny-ranking-wta/
Co też rzuca się w oczy, oprócz silnej reprezentacji USA czy Rosji, to że poza Igą Świątek trudno znaleźć w czołówce zestawienia za ostatni rok inne Polki. Kolejna Biało-czerwona w zestawieniu to Magda Linette, lecz to dopiero 55. lokata. Niewiele dalej, mając niewiele mniej punktów, jest Magdalena Fręch, bo to miejsce 61.
Obie tenisistki są daleko od swoich „życiówek”, bo Linette była kiedyś 19., z kolei Magdalena Fręch – 22. A dalej? Maja Chwalińska zajmuje 124. lokatę, a nigdy nie była wyżej niż na 121. Katarzyna Kawa jest 127., a jej najlepsza pozycja to 112. Później jest jeszcze Linda Klimovicova (168., o jedną lokatę wyżej niż jej osobisty rekord), a jeszcze dalej… to już czwarta setka. Widać więc, że polski tenis Igą Świątek stoi.
Zasady rankingu WTA
Kluczowe dla zrozumienia zasad rankingu jest to, że obejmuje on ostatnie 52 tygodnie w świecie tenisa – czyli po prostu rok kalendarzowy. Punkty, jakie uzbierają zawodniczki poza tym okresem, tj. wcześniej/dawniej, nie są już do niego uwzględniane. Aktualizacja zestawienia dokonuje się co tydzień na podstawie wyników z maksymalnie 18 turniejów singlowych rozegranych przez zawodniczkę oraz z maksymalnie 12 turniejów deblowych.
Bierze się tylko najlepsze rezultaty. Im dalej zajdzie się w ramach konkretnych rozgrywek, tym więcej punktów w rankingu – do którego dostęp jest publiczny i bieżący. Jeszcze kilka lat temu do hierarchii WTA wliczane były Igrzyska Olimpijskie, ale ostatecznie porzucono ten pomysł.
Rzecz jasna każdy zawodnik i zawodniczka tenisa wie, że we wszelakich rankingach w tej dyscyplinie sportowej turniej turniejowi nierówny. Lepiej przykładać się do serwisu w tych zmaganiach, które dają więcej punktów.
Najbardziej opłacają się turnieje wielkoszlemowe, w skład których wchodzą rozgrywane w USA US Open, Australian Open, French Open oraz Wimbledon, tradycyjnie rozgrywany na kortach w Londynie. Za zwycięstwo w Wielkim Szlemie zawodniczka może otrzymać aż 2000 punktów, za dotarcie do finału jest 1300 punktów, za półfinał 780, za ćwierćfinał 430. Punktacja pozostałych turniejów to:
- WTA Finals – 200 pkt za każdy wygrany mecz, 600 za półfinał, 1000 za finał i 1500 za wygraną.
- WTA 1000 – 1000 pkt, 650 pkt za finał.
- WTA Elite Trophy – 700 za wygrany finał, 440 za dotarcie tam, 240 za półfinał.
- WTA 500 – 500 pkt.
- WTA 250 – 250 pkt.
- WTA 125 – 160 pkt.
- ITF – zależy od odsłony, od 12 do 150 pkt.


