Informacja, która w sobotę obiegła polskie media, zelektryzowała opinię publiczną. To, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się jedynie spekulacją dziennikarzy, właśnie stało się faktem. Polityczna burza, która od miesięcy narasta wokół jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiej sceny politycznej, wkroczyła w zupełnie nową fazę.
Zbigniew Ziobro dostał azyl polityczny. Zrobił to, czego nikt się nie spodziewał
Doniesienia o możliwym rozwoju wypadków pojawiały się już od dłuższego czasu. Węgierski portal śledczy VSquare tuż przed świętami Bożego Narodzenia informował, że rząd Viktora Orbana udzielił azylu dwóm obywatelom Polski. Budapeszt nie ujawnił wówczas tożsamości osób, które uzyskały status uchodźcy politycznego. Teraz układanka zaczyna się składać w całość.
Atmosfera wokół sprawy gęstnieje od wielu miesięcy. Prokuratura formułuje poważne zarzuty, Sejm podejmuje bezprecedensowe decyzje, a sam zainteresowany konsekwentnie unika kontaktu ze śledczymi. Historia, która właśnie nabiera rozpędu, może na długo zdominować polską debatę publiczną i skomplikować relacje między Warszawą a Budapesztem.
Informację o przyznaniu azylu politycznego przekazał za pośrednictwem platformy X mecenas Bartosz Lewandowski, obrońca Zbigniewa Ziobry. Według prawnika były minister sprawiedliwości uzyskał ochronę międzynarodową na Węgrzech ze względu na naruszenia praw i wolności gwarantowanych prawem międzynarodowym, do których miało dochodzić na terytorium Polski.
Lewandowski szczegółowo uzasadnił decyzję węgierskiego rządu. Wskazał na działania prokuratury i służb, które jego zdaniem noszą znamiona politycznie motywowanych represji. Wymienił między innymi unieważnienie paszportów, które wcześniej zapowiadali członkowie rządu, oraz zabezpieczenie majątkowe, które pozbawiło jego klienta środków do życia.
Ziobro twierdzi, że to osobista zemsta Tuska
Obrońca Ziobry zwrócił również uwagę na szerszy kontekst sytuacji. Mówił o systemowym wykorzystywaniu organów ścigania do represjonowania opozycji politycznej oraz o otwartych zapowiedziach aresztowania formułowanych przez polityków obecnej koalicji rządzącej. Podniósł także kwestię rzekomych nacisków politycznych na sędziów rozstrzygających sprawy związane ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości oraz zmianę sposobu wyznaczania składów sędziowskich z pominięciem ustawowo gwarantowanego losowania.
Sam były minister sprawiedliwości zabrał głos w tej sprawie w wymownym wpisie na platformie X. Zbigniew Ziobro oświadczył, że wybiera walkę z tym, co określił mianem politycznego bandytyzmu i bezprawia. Zadeklarował, że stawia opór postępującej, jego zdaniem, dyktaturze w imię zasad, którymi zawsze się kierował.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości stwierdził wprost, że stał się celem osobistej zemsty premiera Donalda Tuska i jego środowiska politycznego. Tłumaczył, że padł ofiarą polowania i nagonki, ponieważ jako Prokurator Generalny zainicjował liczne śledztwa dotyczące korupcji i nadużyć ze strony obecnych rządzących.
Ziobro zapowiedział, że pozostanie za granicą do momentu przywrócenia w Polsce rzeczywistych gwarancji praworządności. Argumentował, że zamiast godzić się na zamknięcie mu ust i biernie przyjmować kłamstwa, na które nie mógłby odpowiadać, skuteczniej będzie walczył z bezprawiem spoza kraju. Poruszył również kwestię swojej żony Patrycji Koteckiej-Ziobro. Stwierdził, że władze próbują traktować ją jako zakładniczkę, by wymusić na nim powrót do Polski. Dlatego wystąpił o objęcie małżonki międzynarodową ochroną, nie chcąc dopuścić do sytuacji, w której jego dzieci zostałyby pozbawione opieki matki.
26 zarzutów i widmo 25 lat więzienia
Tymczasem prokuratura przedstawia zupełnie inny obraz sytuacji. Śledczy zarzucają byłemu ministrowi sprawiedliwości kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywanie zajmowanego stanowiska do działań o charakterze przestępczym. Lista zarzutów obejmuje 26 czynów karalnych.
Według ustaleń prokuratury Ziobro miał wydawać podwładnym polecenia łamania prawa, aby zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Zarzuca mu się również ingerowanie w przygotowanie ofert konkursowych oraz dopuszczanie do przyznawania środków podmiotom nieuprawnionym. Osobne zarzuty dotyczą nielegalnego przekazania z Funduszu Sprawiedliwości 25 milionów złotych Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu na zakup oprogramowania szpiegowskiego Pegasus oraz 14 milionów złotych na remont Prokuratury Krajowej bez wymaganych podstaw prawnych.
Śledczy oskarżają również byłego ministra o ukrywanie dokumentów istotnych dla postępowań karnych. Wśród nich znajduje się list prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który może wskazywać na wykorzystywanie Funduszu Sprawiedliwości przez Solidarną Polskę podczas kampanii wyborczej. Prokuratura twierdzi, że Ziobro działał świadomie dla uzyskania korzyści majątkowych, osobistych i politycznych, działając na szkodę Skarbu Państwa. Grozi mu kara do 25 lat pozbawienia wolności.
Sejm 7 listopada uchylił immunitet posłowi w odniesieniu do wszystkich 26 zarzutów i wyraził zgodę na jego zatrzymanie oraz aresztowanie. Prokuratura wystąpiła o unieważnienie paszportu oraz paszportu dyplomatycznego Ziobry, co nastąpiło w połowie listopada. Były minister od końca października unika kontaktu ze śledczymi i przebywa za granicą, głównie w Budapeszcie, pojawiając się również w Brukseli.
W drugą rocznicę kryminalnego przejęcia Prokuratury Krajowej przez grupę przestępczą Tuska oświadczam:
Wybieram walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem. Stawiam opór postępującej dyktaturze. Czynię to w imię zasad, którymi zawsze się kierowałem i z powodu których stałem się…
— Zbigniew Ziobro | SP (@ZiobroPL) January 12, 2026
Decyzja węgierskiego rządu zapadła dokładnie rok po przyznaniu azylu Marcinowi Romanowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości, który opuścił Polskę po wydaniu za nim listu gończego i Europejskiego Nakazu Aresztowania. W grudniu 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił ENA wobec Romanowskiego, powołując się na bezprawny nacisk polityczny, jednak Prokuratura Krajowa zapowiedziała odwołanie od tego orzeczenia.
Obrońca Ziobry przywołał tę sprawę, wskazując na wypowiedzi członków rządu sugerujące możliwość uprowadzenia i bezprawnego wywiezienia jego klienta do Polski oraz na żądania odsunięcia od orzekania sędziego, który wydał korzystne dla Romanowskiego rozstrzygnięcie. Najbliższy kluczowy termin w tej sprawie to 15 stycznia 2026 roku, kiedy warszawski sąd ma zdecydować o ewentualnym zastosowaniu aresztu wobec byłego ministra.
Prokuratura uzasadnia wniosek realnym ryzykiem niestawiennictwa, ucieczki, ukrywania się oraz matactwa procesowego ze strony Ziobry. Wcześniej były szef resortu sprawiedliwości deklarował gotowość powrotu do kraju pod warunkiem przywrócenia losowego przydziału spraw sędziom, przywrócenia odwołanych prezesów sądów oraz legalnej, jego zdaniem, władzy w prokuraturze.


