Tłusty czwartek za nami, a wraz z nim szaleństwo cenowe, jakiego rynek słodyczy dawno nie widział. Sieci handlowe prześcigały się w obniżkach – pączki można było kupić za kwotę, która jeszcze kilka lat temu nie wystarczyłaby nawet na zapałki. Przy większych zakupach niektóre dyskonty rozdawały je wręcz za darmo. Internauci żartowali, obliczając, ile sztuk da się pochłonąć za jedną złotówkę.
Atmosfera słodkiego obżarstwa zdominowała media społecznościowe, ale w tym entuzjazmie niewielu zatrzymało się choć na chwilę, żeby odwrócić opakowanie i przeczytać drobny druk na etykiecie.
Pączki za pięć groszy. Skład? Lepiej nie pytać
Bo gdy opadł cukrowy pył, a ostatnie okruszki zniknęły z tacek, pojawiło się zasadnicze pytanie – co właściwie znalazło się w tych wyjątkowo tanich wypiekach? Większość konsumentów nawet nie zerknęła na etykietę, a ci, którzy to zrobili, mogli przeżyć niemałe zaskoczenie. Składy dyskontowych pączków skrywają składniki, o których przeciętny zjadacz słodyczy nie ma pojęcia. Dziennikarze serwisu PolskieRadio24.pl przeanalizowali etykiety produktów z największych sieci. Ich ustalenia okazały się na tyle zaskakujące, że warto im się przyjrzeć – nawet jeśli lektura nie należy do najprzyjemniejszych.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych odkryć okazała się obecność barwnika E120, czyli koszenili. Trafiono na niego w mini pączkach red velvet z Lidla oraz w pączkach z nadzieniem różanym „Słodka Kraina” z Biedronki. Odpowiada on za intensywną czerwień ciasta lub nadzienia. Sposób pozyskiwania może jednak odebrać apetyt – barwnik powstaje z wysuszonych, zmielonych i gotowanych samic pluskwiaków, czerwców kaktusowych zbieranych z opuncji. Koszenila trafia też do jogurtów, napojów czy wędlin, a jej zwierzęce pochodzenie wyklucza ją z diet roślinnych. Alternatywą mógłby być choćby sok z buraka.
Zmielone owady i wydzielina czerwców nadały kolor i połysk
Kolorowe donuty „Frutti” i „Stripe” w wielopakach zawierają z kolei szelak (E904) – naturalną żywicę z wydzieliny owadów gatunku Kerria lacca, nadającą polewie charakterystyczny połysk i zapobiegającą przyklejaniu do folii. Ten sam składnik stosuje się w kosmetykach, lekach, politurach do renowacji antyków, a nawet lakierach do drewna.
Unijna legislacja uznaje go za w pełni bezpieczny dodatek do żywności, ale sam fakt, że substancja znana z przemysłu meblarskiego ląduje na słodkiej polewie, może budzić niemałe zdziwienie. Trzecim odkryciem jest żelatyna wołowa w pączkach o smaku tiramisu, pozyskiwana z kolagenu – ze skóry, kości i chrząstek zwierząt. Powszechna w galaretkach czy jogurtach, stanowi kolejną pułapkę dla osób na diecie roślinnej.
Pistacje bez pistacji i maliny tylko z nazwy
Pączek „Premium” z nadzieniem pistacjowym z Lidla brzmi obiecująco, lecz rzeczywistość rozmija się z przekazem. Pasta pistacjowa stanowi zaledwie 2,9 procent masy produktu – resztę wypełniają cukier, tłuszcz palmowy lub shea i mleko w proszku. Zielony kolor to zasługa barwników: luteiny i chlorofilów ze spiruliny. W pączkach malinowych z Biedronki i Lidla prawdziwych malin jest raptem 0,9 procent całości. Więcej znajdziemy za to „przecieru z serem twarogowym” (7,4 procent). Nazwy smaków na opakowaniach pełnią tu raczej funkcję dekoracyjną niż informacyjną.
Pączki kokosowe z Lidla i migdałowe z Biedronki zamiast białej czekolady zawierają białą polewę tłuszczową z olejów palmowych i kokosowych. Pączki różane z Biedronki mają jedynie 0,1 procent dzikiej róży. Osobną kategorią jest „puder dekoracyjny” na produktach „Słodka Kraina” – to mieszanka glukozy i tłuszczów roślinnych zamiast tradycyjnego cukru pudru, dzięki czemu wygląd produktu nie zmienia się nawet po kilku dniach.
Fabryczna taśma, mrożenie i chemiczne wspomagacze
Pączki za kilka groszy powstają na przemysłowych liniach produkcyjnych – formowane maszynowo, smażone, a następnie głęboko mrożone. W magazynach chłodniczych mogą przeleżeć nawet kilka miesięcy, zanim po odmrożeniu lub odpieczeniu trafią na sklepowe półki. Nie ma tu mowy o rzemieślniczym wypieku. To produkty zaprojektowane przede wszystkim pod kątem maksymalnej trwałości i odporności na transport.
Taki model produkcji wymaga całego arsenału dodatków technologicznych. Emulgatory E471 i E472e zwiększają objętość ciasta, poprawiają jego elastyczność i budują mocną siatkę glutenową, dzięki czemu wypiek nie zapada się podczas mrożenia i późniejszego rozmrażania. L-cysteina (E920) rozluźnia strukturę glutenu i ułatwia masowe formowanie – pozyskuje się ją najczęściej z kaczych lub kurzych piór oraz sierści zwierzęcej. Całość dopełniają hydrokoloidy, takie jak guma guar, oraz enzymy wiążące wodę, dzięki którym pączki pozostają miękkie znacznie dłużej niż domowe wypieki.
Najtańsze pączki „Słodka Kraina” z Biedronki smażone były na smalcu – istotna informacja dla wegetarian. Droższe warianty powstają – niestety – na bardzo niezdrowym oleju palmowym. Na plus dziennikarze odnotowali użycie pasteryzowanej masy jajowej zamiast proszku w pączkach z wiśnią i migdałami z Biedronki – drobny ukłon w stronę jakości, choć na tle całości składów raczej wyjątek niż reguła.


