-->
Sytuacja, która od tygodni narasta w polskim systemie ochrony zdrowia, może niebawem dotknąć setek tysięcy pacjentów. Informacje z organizacji branżowych rysują obraz poważnych napięć finansowych między płatnikiem publicznym a szpitalami. Oficjalne komunikaty brzmią uspokajająco, ale dane ze środowiska medycznego sugerują coś innego.
NFZ tonie w długach. Cichy kryzys za zamkniętymi drzwiami
Temat zaległości płatniczych nie jest nowy, ale obecna skala zaskoczyła nawet doświadczonych ekspertów. Kwoty liczone są w miliardach. Za każdą z tych cyfr stoją konkretni pacjenci – osoby zmagające się z najcięższymi schorzeniami, dla których przerwa w leczeniu oznacza realne zagrożenie.
Trwające właśnie rozliczenia roku 2025 pomiędzy oddziałami wojewódzkimi NFZ a placówkami medycznymi mają zakończyć się dopiero w drugiej połowie lutego bieżącego roku. Dopiero wtedy poznamy pełny obraz finansowy – w tym skalę tak zwanych nadwykonań, czyli zabiegów i terapii zrealizowanych ponad zakontraktowany limit. Paweł Florek, dyrektor biura komunikacji i promocji Funduszu, potwierdził, że bilansowanie umów i świadczeń wciąż trwa.
Miliardowa przepaść między fakturami a przelewami
Federacja Przedsiębiorców Polskich pod koniec ubiegłego tygodnia ujawniła alarmujące dane. Według wyliczeń organizacji, szpitale realizujące programy lekowe nie otrzymały ponad dwóch miliardów złotych za terapie podane pacjentom w minionym roku. Łączna wartość udzielonych świadczeń w ramach tych programów sięgnęła niemal szesnastu miliardów złotych, z czego Fundusz uregulował niecałe czternaście.
Sam NFZ podkreśla, że wypłacona kwota i tak przewyższa ubiegłoroczne nakłady wynoszące 12,3 miliarda złotych, jednak dla szpitali różnica między obiecanym a wypłaconym oznacza poważne kłopoty z płynnością. Problem dotyczy przy tym nie tylko ostatniego kwartału. FPP wskazuje, że zaległości ciągną się od drugiego i trzeciego kwartału 2025 roku i obejmują terapie onkologiczne – w tym leczenie ostrej białaczki limfoblastycznej oraz chłoniaków.
W przypadku raka szyjki macicy Fundusz zapłacił zaledwie siedemdziesiąt procent należnych kwot, a przy raku endometrium – tylko pięćdziesiąt pięć procent. Dramatycznie wyglądają też rozliczenia leczenia kardiomiopatii, gdzie uregulowano sześćdziesiąt trzy procent zobowiązań, oraz miastenii – tu wypłacono zaledwie połowę. Zaległości obejmują również terapie chorób nerek, choroby Parkinsona i opiekę profilaktyczną nad pacjentami po przeszczepach narządów.
W praktyce placówki medyczne od miesięcy kredytują publicznego płatnika z własnych środków, by nie przerywać leczenia i kwalifikować do programów kolejnych chorych. FPP domaga się omówienia tej kwestii na posiedzeniu Trójstronnego Zespołu do spraw Ochrony Zdrowia oraz przedstawienia konkretnego harmonogramu spłaty zobowiązań i danych o wartości kontraktów na programy lekowe w roku bieżącym.
Osiem miliardów i widmo ograniczenia przyjęć
Obraz staje się jeszcze bardziej niepokojący po uwzględnieniu danych Polskiej Federacji Szpitali. Jej prezes Jarosław Fedorowski poinformował, że łączna kwota nierozliczonych świadczeń za ubiegły rok sięga aż ośmiu miliardów złotych. Według informacji przekazanych przez sam NFZ, składają się na nią niezapłacone świadczenia nielimitowane warte 2,1 miliarda, programy lekowe opiewające na 1,2 miliarda oraz pozostałe zobowiązania rzędu 4,9 miliarda złotych.
Nieoficjalnie wiadomo, że Fundusz sięgnął po rezerwę migracyjną wartą 1,1 miliarda złotych, przeznaczając ją na pokrycie części zobowiązań z lat ubiegłych. Dodatkowo do NFZ ma trafić sześć miliardów złotych dotacji budżetowej, a reszta zaległości ma być regulowana w miesięcznych ratach po dwa miliardy. Pytany o ewentualne ograniczanie przyjęć pacjentów, szef Polskiej Federacji Szpitali stwierdził, że przy braku gwarancji sfinansowania wszystkich medycznie uzasadnionych świadczeń, zarządzanie placówkami musi opierać się na twardych faktach.
Kontekst robi się jeszcze poważniejszy w zestawieniu z prognozami na bieżący rok. Resort zdrowia wspólnie z NFZ szacował deficyt płatnika na 2026 rok na co najmniej dwadzieścia trzy miliardy złotych. Tak gigantyczna luka budżetowa rodzi fundamentalne pytania o przyszłość finansowania polskiej służby zdrowia i dostęp pacjentów do nowoczesnych terapii.


