Wiadomość wstrząsnęła środowiskiem artystycznym Trójmiasta. Teatr Wybrzeże w Gdańsku pożegnał jednego ze swoich najbardziej rozpoznawalnych aktorów. Informacja błyskawicznie obiegła media społecznościowe, a komentarze pełne wzruszenia zaczęły napływać niemal natychmiast.
Teatr Wybrzeże pogrążony w żałobie. Odszedł aktor, który poruszał serca widzów
Gdańska scena straciła artystę, którego obecność na deskach teatru przez lata stanowiła o sile tamtejszego zespołu. Koledzy z teatru pożegnali go ciepłymi słowami, podkreślając jego szczerość na scenie i wielkie serce poza nią. Dla wielu to nie tylko strata zawodowa, ale przede wszystkim ludzka.
Historia tego aktora to opowieść o pasji, determinacji i niezwykłej odwadze – również tej dosłownej, fizycznej. Mało kto wie, przez jakie dramatyczne chwile przeszedł w trakcie swojej kariery, nie rezygnując mimo wszystko z tego, co kochał najbardziej.
Mirosław Krawczyk przyszedł na świat 7 grudnia 1953 roku w Olkuszu. Po ukończeniu krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej od początku świadomie unikał ról amanта. Jak opisywał Jacek Wakar w albumie „Twarze Wybrzeża”, młody aktor preferował postacie charakterystyczne, barwne i wymykające się prostym kategoriom.
Sceniczny debiut nastąpił w 1978 roku w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Krawczyk wystąpił wówczas w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry w reżyserii Jana Machulskiego. Na katowickiej scenie pozostał do 1986 roku, po czym przeniósł się do Gdańska. Dla kina odkrył go reżyser Janusz Kidawa.
Po związaniu się z Teatrem Wybrzeże artysta stworzył dziesiątki zapamiętanych kreacji. Grał zarówno w klasyce – „Balladynie”, „Hamlecie”, „Wesołych kumoszkach z Windsoru” – jak i w repertuarze współczesnym, m.in. w „Karmanioli, czyli od Sasa do Lasa” oraz „Mary Page Marlowe”.
Zawał na scenie i niezniszczalna wola gry
Jednym z najbardziej dramatycznych momentów w karierze Krawczyka był rozległy zawał serca, którego doznał podczas pierwszego aktu spektaklu „Marat/Sade”. Jak wspominał Wakar, koledzy musieli dograć przedstawienie bez niego. Sam aktor zapamiętał, że gdy leżał na noszach w drodze do karetki, obok biegł ówczesny dyrektor teatru Krzysztof Nazar, dopytując o możliwość występu następnego dnia.
Mimo poważnych problemów zdrowotnych Krawczyk nigdy nie porzucił aktorstwa. Jego dorobek filmowy obejmuje role w produkcjach takich jak „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”, „Disco polo”, „6 dni strusia” czy „Grzeszny żywot Franciszka Buły”. Telewidzowie mogli go oglądać w serialach „Lekarze”, „Ojciec Mateusz”, „Rezydencja” i „Pierwsza miłość”, a także epizodycznie w „M jak miłość” oraz „Na Wspólnej”.
Ostatnim wspólnym spektaklem aktora i Teatru Wybrzeże były „Powarkiwania Drogi Mlecznej”. Mirosław Krawczyk odszedł w wieku 72 lat, pozostawiając po sobie bogaty dorobek artystyczny i pamięć o człowieku, który potrafił oczarować każdą publiczność.


