Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią coroczny rytuał zamawiania świątecznych potraw. Nie każdy chce spędzać godziny w kuchni, więc catering to dla wielu Polaków oczywisty wybór. Jedna z ofert wywołała jednak spore poruszenie, bo kwoty w cenniku okazały się naprawdę zaskakujące.
Magda Gessler podała ceny wielkanocnego cateringu i rozpętała burzę. Restauratorka ma na to jedną odpowiedź
O sprawie zrobiło się głośno, gdy internauci zaczęli podliczać, ile trzeba wydać na świąteczny stół z restauracji znanej z programu „Kuchenne rewolucje” Magdy Gessler. Komentarze posypały się lawinowo. Samo nazwisko właścicielki restauracji „U Fukiera” wystarczy, żeby wzbudzić emocje.
Restauratorka od lat budzi kontrowersje swoją polityką cenową, ale tegoroczna oferta wielkanocna przebiła wszystko, czego dotychczas się spodziewano. Pół kilograma kiełbasy wiejskiej kosztuje 39 złotych. Biała kiełbasa to 43 złote. Kto woli ryby, musi przygotować 58 złotych za 300 gramów śledzi. Żur (900 ml) wyceniono na 79 złotych, barszcz biały jest nieco tańszy, bo kosztuje 69 złotych. Za gołąbki cielęce albo bigos na winie trzeba zapłacić 89 złotych za porcję.
Ile trzeba zapłacić za catering wielkanocny Magdy Gessler?
Prawdziwy szok czeka jednak miłośników drobiu i mięs pieczonych. Cała kaczka pieczona to wydatek 197 złotych, kurczak pieczony kosztuje 139 złotych. Osobną kategorię stanowią jajka nadziewane polską szynką wiejską, bo pięć połówek wyceniono na 42 złote. Po szybkim przeliczeniu wychodzi około 17 złotych za sztukę.
Na deser restauracja proponuje mazurek z białą czekoladą i kardamonem za 79 złotych, babę drożdżową z bakaliami (ponad kilogram) za 91 złotych oraz bezę migdałową z kremem za 139 złotych. Podsumowując, zastawienie pełnego świątecznego stołu z Fukiera to koszt, na który nie każdy portfel jest gotowy.
Tak Magda Gessler tłumaczy się z cen wielkanocnego cateringu
Gwiazda TVN-u nie zamierza jednak tłumaczyć się z każdej złotówki. Gessler, rozmawiając z dziennikarzem „Gazety Wyborczej”, wprost porównała swoją restaurację do Rolls-Royce’a. Zwróciła uwagę na horrendalne czynsze na Rynku Starego Miasta w Warszawie, do których dochodzą pensje pracowników, rachunki za prąd, wodę i wywóz odpadów. Podkreśliła też, że produkty zbiera osobiście od dostawców z całej Polski.
Restauratorka dodała, że nikt nie jest zmuszony korzystać z jej oferty. Każdy może wybrać inny lokal. Mimo to pod Fukierem ustawiają się kolejki, bo jak sama zaznaczyła, to miejsce przywołuje ducha starej, gościnnej polskiej kuchni. Gessler nie ukrywa, że włożyła w ten lokal ogromną część siebie.
Kontrowersje cenowe towarzyszą Gessler od lat, ale sama restauratorka traktuje je ze spokojem. Jak wyjaśniła, jej pasztet powstaje z dziczyzny, nóżki są prawdziwe, cielęcina to faktycznie cielęcina, a kiełbasy i szynki robione są na miejscu. Skoro ceny powtarzają się z roku na rok, a klienci wracają, to zdaniem Gessler najlepszy dowód, że formuła działa.


