in ,

NFZ ostro tnie środki na leczenie. Lekarze biją na alarm. „Pacjenci będą umierać”

Od kwietnia NFZ ograniczył drastycznie finansowanie kluczowych dla Polaków badań. Szpitale alarmują, że nie pokryją różnicy. Konsekwencje mogą być tragiczne.

dziura w budżecie nfz
Fot. Depositphotos

Początek kwietnia przyniósł zmiany, których lekarze obawiają się od dawna. Nowe zasady finansowania badań diagnostycznych przez NFZ wywołały burzę wśród dyrektorów placówek. To, co mówią szefowie szpitali, brzmi niepokojąco. Szczególnie mocno zabrzmiały słowa szefa jednego z mazowieckich szpitali powiatowych. Jego ocena jest tak ostra, że trudno przejść obok niej obojętnie. Napięcie w środowisku sięgnęło poziomu, z którego nie ma odwrotu.

Dyrektor szpitala mówi wprost: „Kilka osób umrze”. Nowe zasady NFZ wstrząsnęły lekarzami

Lekarze powtarzają zgodnie – bez diagnostyki leczenie zamienia się w loterię. Nowe przepisy tę loterię czynią jeszcze bardziej niebezpieczną. Od 1 kwietnia NFZ zmienił reguły rozliczania badań ponad limit kontraktowy. Dotąd pokrywał ich pełną wartość. Teraz za gastroskopię i kolonoskopię ponad limit zapłaci 60 procent, a za tomografię i rezonans – połowę. Szykują się dalsze cięcia w opiece specjalistycznej.

Dr Krzysztof Żochowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie i wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, w rozmowie z portalem Zero.pl nie gryzł się w język. Stwierdził wprost – kilka osób umrze, a rząd wkalkulował to w koszty rozkładu finansów publicznych. Żochowski przypomniał starą zasadę – kto dobrze diagnozuje, ten dobrze leczy. Najtrudniejsze w zawodzie jest rozpoznanie choroby. Odetnij diagnostykę, a leczenie staje się zgadywanką.

Szpitale ledwo zipią finansowo

Dyrektor wskazał, że NFZ nie jest tu głównym winowajcą. Fundusz wykonuje polecenia z góry – to politycy kształtują politykę zdrowotną. Karać trzeba głowę, nie ramię. Placówki nie będą robić badań za te stawki. Szpitale ledwo wiążą koniec z końcem, nikt nie ma maszynki do drukowania pieniędzy pod biurkiem.

Porównanie dyrektora jest proste – nie da się zrobić filiżanki za połowę ceny. Badanie kosztuje tyle, ile kosztuje. Wmówienie społeczeństwu czegoś innego Żochowski nazwał wciskaniem kitu. Mniejsze finansowanie badań endoskopowych i obrazowych to dłuższe kolejki. Najbardziej odczują to mieszkańcy mniejszych miejscowości, gdzie szpital powiatowy to jedyna placówka.

Rząd planuje kolejne zmiany w opiece specjalistycznej. Jeśli pójdą tym torem, szpitale staną przed brutalnym wyborem – robić badania poniżej kosztów albo odmawiać pacjentom. Słowa Żochowskiego to nie narzekanie. To sygnał, że diagnostyka w Polsce dostała poważny cios. Rachunki za oszczędność nie trafią do polityków. Trafią do pacjentów czekających miesiącami.

Źródło: zero.pl

renta szkoleniowa zus

W ZUS aż się gotuje! Pracownicy chcą strajku totalnego. Staną wypłaty emerytur?

podwyżki podatków 2024

Lawinowy przyrost długu Polski. Jesteśmy o włos od konstytucyjnego progu