in ,

JESTEM ZŁY!JESTEM ZŁY!

Rząd znów tnie kasę. Na celowniku stomatologia. „Będziemy chodzić szczerbaci”

Narodowy Fundusz Zdrowia zmienił zasady finansowania wizyt u stomatologa. Lekarze mówią wprost: pacjenci właśnie stracili dostęp do pełnej higienizacji.

cięcia w nfz 2026 jakie
Fot. Depositphotos

Do gabinetów stomatologicznych w całej Polsce już w kwietniu zaczęła płynąć lawina telefonów od zdezorientowanych pacjentów. Powód? Coś, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się oczywistym elementem refundowanej wizyty, nagle przestało takie być. Zmiana wprowadzona przez NFZ zaskoczyła nie tylko samych chorych, ale i dentystów. I to właśnie lekarze pierwsi zaczęli bić na alarm.

NFZ tnie po cichu. Miliony Polaków obudzą się u dentysty z ogromnym rachunkiem

Publiczna stomatologia w Polsce od lat balansuje na granicy wydolności. Kolejki, ograniczone limity punktów, wyczekiwanie na refundację nadwykonań — to codzienność osób prowadzących gabinety kontraktujące świadczenia z NFZ. Wystarczył jednak jeden komunikat, żeby pozornie stabilna równowaga została zachwiana.

Zdaniem ekspertów cytowanych przez Medonet fundusz ogłosił nowe zasady 24 marca 2026 roku. Zrobił to bez rozmów ze środowiskiem lekarskim, bez wcześniejszego uprzedzenia i bez wyjaśnień, które ułatwiłyby zrozumienie wprowadzanego podziału. Sam tekst komunikatu okazał się na tyle zawiły, że i lekarze dentyści mieli problem z jego odczytaniem.

Największą wątpliwość wzbudza rozdzielenie dwóch procedur, które dotąd w codziennej praktyce funkcjonowały razem. Pacjent przychodzący na higienizację oczekuje, że dentysta kompleksowo zadba o jego uzębienie. Teraz jednak NFZ każe te czynności rozumieć zupełnie inaczej — i właśnie ten pozornie techniczny zabieg ma największe konsekwencje.

Sfrustrowane środowisko i groźba pozwów zbiorowych

Dentyści od dłuższego czasu nie kryją rozczarowania współpracą z publicznym płatnikiem. Do problemów zaliczają m.in. zaległości w rozliczeniach za nadwykonania z 2025 roku oraz stale rosnące koszty prowadzenia gabinetów, niepokryte podwyżkami wyceny świadczeń.

Dr Rafał Kiełkowski, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach, w rozmowie z Medonetem ocenił, że wprowadzone zmiany podważają zaufanie do instytucji i realnie pogarszają dostęp pacjentów do kompleksowej opieki. Jego zdaniem decyzja została podjęta bez podstawy prawnej, a jej efektem może być chaos, pogłębione kolejki i narastająca niechęć lekarzy do kontraktowania świadczeń z funduszem.

Naczelna Rada Lekarska również zabrała głos. Paweł Barucha, jej wiceprezes, w wypowiedzi dla Medonetu przyznał, że w środowisku słychać już głosy o pozwach zbiorowych i rezygnacji z umów z NFZ. Samorząd lekarski zaznacza, że ani Ministerstwo Zdrowia, ani Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nie zapowiadały na 2026 rok żadnych nowych procedur stomatologicznych.

Co faktycznie znika z listy refundowanych świadczeń

Tutaj sprawa robi się konkretna. Zgodnie z nowymi wytycznymi pacjent dorosły raz w roku nadal może skorzystać z usuwania kamienia nazębnego, czyli tzw. scalingu. Tyle że na tym refundacja się kończy. Usuwanie płytki nazębnej oraz innych osadów — ta część pracy, którą w gabinecie wykonuje się piaskarką — wypada poza koszyk świadczeń gwarantowanych.

Efekt? Pełna higienizacja jamy ustnej dla osoby dorosłej w ramach NFZ przestała być możliwa. Pacjent albo zapłaci za brakującą część z własnej kieszeni, albo zrezygnuje z kompleksowego zabiegu. A za prywatny pakiet higienizacyjny w Polsce trzeba zapłacić od 300 do 450 zł, zależnie od renomy placówki i miasta.

Sytuacja dzieci tylko na papierze wygląda lepiej. Osoby do 18. roku życia formalnie wciąż mają prawo do bezpłatnego leczenia, jednak ograniczenie finansowania części procedur sprawia, że realny dostęp do gabinetu kurczy się także dla najmłodszych. Barucha zaznacza, że to właśnie świadczenia pediatryczne oberwały najmocniej — część usług finansowanych przez ostatnie trzy lata od stycznia 2026 roku przestała być opłacana.

Kolejki do 700 dni i loteria województw

Obraz dopełniają twarde liczby. Czas oczekiwania na wizytę u dentysty refundowaną przez NFZ potrafi sięgać nawet 700 dni. Oficjalne statystyki malują sytuację lepszą, niż wygląda ona w rzeczywistości, bo system pokazuje to, co chce pokazać, a nie to, z czym mierzy się pacjent w kolejce.

Równie duży problem stanowią regionalne różnice w kontraktach punktowych. W niektórych województwach limit oscyluje wokół 15 tysięcy punktów, podczas gdy w Warszawie sięga blisko 30 tysięcy. Tak duża dysproporcja sprawia, że mieszkaniec jednego regionu ma dwa razy mniejszą szansę na leczenie u dentysty mającego umowę z NFZ niż pacjent ze stolicy. W mniejszych ośrodkach lekarze wyczerpują przyznany limit w dwa tygodnie — przez kolejne kilka tygodni miesiąca nie mogą już przyjmować na NFZ.

Na dokładkę dochodzi kwestia nadwykonań z 2025 roku. Barucha przypomina, że fundusz już na początku roku ograniczył ich wypłaty do poziomu 20–40 proc. wartości. To wpisuje się w ogólny trend zmniejszania refundacji do około 40–60 proc. Do tego rok 2025 przyniósł rozszerzenie znieczuleń ogólnych na przypadki tzw. „niewspółpracujące”, co według wiceprezesa NRL dodatkowo rozchwiało finanse systemu.

Pieniądze są. Pytanie, gdzie trafiają?

Na finansowanie stomatologii w 2026 roku przeznaczono około 4 mld 120 mln zł. To brzmi imponująco, ale w całkowitej strukturze wydatków NFZ stanowi zaledwie 2,16 proc. puli przeznaczonej na leczenie. I właśnie ten odsetek, zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej, od lat utrzymuje się na tym samym poziomie — mimo inflacji, mimo rosnących kosztów pracy i materiałów.

Barucha zwraca uwagę, że żeby stomatologia publiczna faktycznie działała, jej udział w budżecie funduszu powinien wynosić około 4 proc. Tyle otrzymywała kiedyś i wówczas pacjenci mieli realny dostęp do podstawowej opieki. Dziś finansowanie stoi w miejscu, a zakres refundowanych procedur się kurczy. Wiceprezes NRL dodaje, że NFZ dysponuje pełnymi danymi o tym, jak funkcjonują placówki, więc mógłby układać kontrakty proporcjonalnie do potrzeb. W praktyce jednak nadwykonania są obcinane albo w ogóle nieopłacane.

Redakcja Medonetu zwróciła się do NFZ z prośbą o komentarz i czeka na odpowiedź. Do czasu jej publikacji dentyści i pacjenci zostają z tym, co już wiedzą: refundowana higienizacja dla dorosłych odchodzi do przeszłości, a cena za zadbanie o własne uzębienie coraz częściej będzie wyrażana w kilkuset złotych wyjmowanych z portfela.

dziura w budżecie nfz

Bon leczniczy zamiast 13. i 14. emerytury? Ministerstwo komentuje doniesienia

masło promocja gdzie

Masło za grosze w dyskontach. Klienci pytają, czemu takie tanie, a sieci liczą straty