Przez lata sprawa wydawała się przesądzona. Państwo zapowiadało rozliczenie dawnych funkcjonariuszy komunistycznych służb, a politycy przekonywali, że przywileje z czasów PRL odejdą do historii. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a stawka liczona jest już w miliardach złotych.
Emerytury funkcjonariuszy SB pochłaniają miliardy. Cicha batalia o ogromne pieniądze
Jeszcze kilka lat temu ustawa dezubekizacyjna była przedstawiana jako symbol historycznej sprawiedliwości. Obniżenie świadczeń byłym funkcjonariuszom SB miało zakończyć wieloletni spór dotyczący uprzywilejowanych emerytur ludzi związanych z aparatem PRL. Sprawa szybko jednak trafiła na drogę sądową. W efekcie rozpoczął się proces, który do dziś budzi ogromne emocje.
Coraz więcej byłych funkcjonariuszy odzyskuje wcześniej obniżone świadczenia. Dzieje się to zarówno poprzez wyroki sądowe, jak i zawierane ugody. W opinii części komentatorów państwo zaczęło wycofywać się z wcześniejszej polityki. Krytycy obecnych działań twierdzą, że konsekwencje finansowe mogą być jeszcze większe.
Temat ponownie wybrzmiał podczas rozmowy w Radiu Wnet. Gościem stacji był ekspert ds. służb specjalnych Piotr Woyciechowski. Publicysta przedstawił bardzo ostrą ocenę sytuacji i wskazał instytucję, która jego zdaniem odpowiada za obecny chaos.
Trybunał pod ostrzałem
Według Piotra Woyciechowskiego źródłem problemu pozostaje brak rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego. Ekspert przypomniał, że od siedmiu lat nie zapadła decyzja dotycząca zgodności ustawy dezubekizacyjnej z konstytucją. W jego ocenie wieloletnia bezczynność doprowadziła do sytuacji, w której państwo zaczęło przegrywać kolejne sprawy. To z kolei otworzyło drogę do wypłat wyrównań.
Publicysta bardzo krytycznie ocenił postawę Trybunału. Porównał zachowanie tej instytucji do „trzech małpek”, które nie chcą widzieć ani słyszeć problemu. Według niego brak wyroku stworzył przestrzeń do zawierania ugód przed sądami pracy. W konsekwencji byli funkcjonariusze odzyskują pieniądze odebrane po wejściu ustawy w życie.
Największe emocje budzą jednak kwoty. Woyciechowski przekazał, że z budżetu państwa wypłacono już ponad 3 miliardy złotych. Ta suma ma obejmować wyrównania oraz przywracane świadczenia dla byłych funkcjonariuszy. Krytycy obecnej sytuacji alarmują, że rachunek może być jeszcze wyższy.
Ekspert nie ograniczył się wyłącznie do kwestii emerytur. W rozmowie przedstawił również bardzo pesymistyczną ocenę kondycji państwa. Jego zdaniem Polska znajduje się w okresie osłabiania kluczowych instytucji i strategicznych projektów.
Ostre słowa o państwie i służbach
Woyciechowski ocenił, że państwo i gospodarka są systematycznie osłabiane. Jako przykład podał największe inwestycje, w tym Centralny Port Komunikacyjny. Według niego wiele projektów zostało spowolnionych albo całkowicie zatrzymanych. Publicysta uważa, że to efekt działań obecnej władzy po wyborach z 2023 roku.
Równie krytycznie ekspert wypowiedział się o służbach specjalnych. Jego zdaniem po zmianie rządu doszło do głębokich czystek kadrowych. W efekcie służby miały zostać mocno upolitycznione. Woyciechowski porównał obecną sytuację do realiów z lat 90. i sprawy tak zwanej „szafy pułkownika Lesiaka”.
Ekspert zarzucił również wykorzystywanie materiałów oraz ludzi służb do bieżącej walki politycznej. Według niego działania te mają służyć przede wszystkim dyskredytacji opozycji. Takie słowa jeszcze bardziej podgrzały debatę wokół funkcjonowania państwowych instytucji. Spór o dezubekizację przestał być już wyłącznie konfliktem o emerytury.
Dziś sprawa dawnych funkcjonariuszy SB stała się symbolem dużo większego problemu politycznego. Z jednej strony pojawiają się argumenty o konieczności przestrzegania prawa i wyroków sądów. Z drugiej nie milkną głosy o ogromnych kosztach dla budżetu i całkowitym odejściu od wcześniejszych zapowiedzi rozliczeń z przeszłością.
Źródło: Radio Wnet


