Na rynkach narasta napięcie, a skutki odczuwają już nie tylko inwestorzy i wielkie koncerny. Coraz więcej wskazuje na to, że najbliższe miesiące mogą przynieść Polakom droższe paliwa, wyższą inflację i wolniejsze tempo rozwoju gospodarki. Ekonomiści ostrzegają, że sytuacja stała się bardziej skomplikowana, niż jeszcze kilka tygodni temu zakładano.
Gospodarka wyhamowała bardziej, niż oczekiwano. Niepokojące prognozy dla Polski i sygnały z RPP
Najnowsze dane dotyczące polskiej gospodarki okazały się słabsze od wcześniejszych prognoz. Ekonomiści Erste Banku Polska zwrócili uwagę, że wzrost PKB w pierwszym kwartale wyniósł 3,4 proc. rok do roku i był niższy od oczekiwań rynku. W ich ocenie wpływ na taki wynik miała przede wszystkim wyjątkowo surowa zima, która ograniczyła aktywność gospodarczą na początku roku. Najmocniej odczuły to branże uzależnione od transportu, budownictwa i bieżącej konsumpcji.
Eksperci zaznaczyli jednak, że problem nie kończy się wyłącznie na słabszym początku roku. Według nich coraz większe znaczenie ma przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie oraz utrzymująca się blokada Cieśniny Ormuz. To właśnie tamtędy transportowana jest duża część światowych surowców energetycznych. Każdy kolejny tydzień napięć przekłada się na wzrost niepewności na światowych rynkach.
Ekonomiści spodziewają się, że część strat gospodarka odrobi w kolejnych miesiącach. Jednocześnie podkreślają, że odbicie może być słabsze od wcześniejszych założeń. W efekcie Erste obniżył prognozę wzrostu polskiego PKB na 2026 rok z 3,8 proc. do 3,6 proc. To poziom identyczny jak tempo wzrostu osiągnięte w 2025 roku.
Analitycy zwrócili również uwagę, że przedsiębiorcy coraz ostrożniej podchodzą do nowych inwestycji. Rosnące koszty energii i niepewność dotycząca przyszłych cen surowców utrudniają planowanie działalności. Mimo to bank nadal zakłada przyspieszenie inwestycji związanych z wykorzystaniem środków z KPO. Problemem pozostaje jednak słabszy od oczekiwań pierwszy kwartał, dodatkowo obciążony zimowymi przestojami.
Inflacja znów przyspiesza. Eksperci wskazują konkretny moment
Największe obawy ekonomistów budzi obecnie inflacja. Mimo wcześniejszego obniżenia podatków na paliwa wskaźnik CPI wzrósł w kwietniu do 3,2 proc. rok do roku. Szczególnie niepokojący okazał się wzrost cen w kategoriach bazowych, które pokazują bardziej trwałe tendencje inflacyjne. Zdaniem analityków może to oznaczać, że presja cenowa utrzyma się znacznie dłużej.
Według prognoz Erste inflacja może wzrosnąć do około 4 proc. już w maju i czerwcu. Następnie miałaby utrzymywać się blisko tego poziomu nawet przez kolejne dwa lub trzy kwartały. Dopiero pod koniec 2027 roku wskaźnik miałby ponownie zbliżyć się do 3 proc. Taki scenariusz oznacza wyraźną zmianę względem wcześniejszych prognoz.
Jeszcze miesiąc temu ekonomiści zakładali, że średnioroczna inflacja w 2026 roku wyniesie około 2,8 proc. Obecnie prognoza została podniesiona do około 3,5 proc. Dla porównania w marcu oczekiwano nawet poziomu 2,5 proc. Tak szybka korekta pokazuje, jak dynamicznie zmienia się sytuacja gospodarcza i jak silnie wpływają na nią wydarzenia międzynarodowe.
Eksperci podkreślają jednak, że rynek pracy pozostaje stosunkowo stabilny. Liczba pracujących w gospodarce wzrosła w pierwszym kwartale, a tempo wzrostu wynagrodzeń zaczęło delikatnie hamować. Płace nadal rosną jednak szybciej niż ceny. Dzięki temu ekonomiści utrzymują prognozy konsumpcji prywatnej powyżej 3 proc.
RPP pod presją. Coraz więcej mówi się o podwyżkach stóp
Jeszcze na początku roku dominowało przekonanie, że Rada Polityki Pieniężnej będzie kontynuować obniżki stóp procentowych. W marcu, mimo rosnących cen ropy i napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie, RPP zdecydowała się obniżyć stopy o 0,25 punktu procentowego do poziomu 3,75 proc. Był to poziom aż o 2 punkty procentowe niższy niż rok wcześniej. Nastroje na rynku zmieniły się jednak bardzo szybko.
W kwietniu i maju RPP wstrzymała dalsze cięcia. Coraz częściej pojawiają się także opinie, że bank centralny może zostać zmuszony do podwyższenia stóp procentowych, choćby symbolicznie. Taki ruch miałby pokazać, że Rada kontroluje sytuację i nie dopuści do trwałego wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Szczególną uwagę zwracają na to inwestorzy obserwujący rynek długu i walut.
Ekonomiści Erste oceniają jednak, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem nadal pozostaje utrzymanie stóp bez zmian zarówno w tym, jak i przyszłym roku. Ich zdaniem kluczowe będą nowe projekcje Narodowego Banku Polskiego. Jeśli pokażą one powrót inflacji w pobliże celu w drugiej połowie 2027 roku przy jednoczesnym słabszym wzroście gospodarczym, RPP może zdecydować się na przeczekanie trudniejszego okresu.
Eksperci zastrzegają jednak, że sytuacja pozostaje bardzo dynamiczna. Dalszy wzrost cen surowców energetycznych lub mocniejsze podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny mogłyby całkowicie zmienić obecne scenariusze. Rynek terminowy już teraz wycenia wzrost stóp procentowych o niemal 100 punktów bazowych w ciągu roku. Ekonomiści podkreślają, że wiele zależy od dalszego przebiegu kryzysu w Zatoce Perskiej i długości blokady Cieśniny Ormuz.


