Wystarczył moment, by spokojne spotkanie rodzinne przerodziło się w sceny pełne napięcia i strachu. Kilkanaście osób bawiło się podczas urodzinowego przyjęcia, gdy nagle okazało się, że jednego z dzieci nigdzie nie ma. Kilka minut później rozpoczęła się desperacka walka o jego życie.
Chwila nieuwagi zamieniła rodzinne przyjęcie w dramat. Trwa walka o życie 3-latka
Sobotni wieczór w Tarnawie pod Bochnią miał upływać pod znakiem rodzinnej zabawy. Na posesji odbywało się przyjęcie urodzinowe, w którym uczestniczyli dorośli oraz liczna grupa dzieci. Organizatorzy przygotowali najmłodszym kilka atrakcji, dzięki którym mogli spędzać czas na świeżym powietrzu.
Jak przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie Mieczysław Sienicki, dzieci korzystały między innymi z dużej trampoliny oraz wynajętego na tę okazję dmuchańca. W tym czasie dorośli przebywali na tarasie domu i obserwowali bawiących się uczestników imprezy. Nic nie wskazywało na to, że za chwilę wydarzy się coś niepokojącego.
W przyjęciu uczestniczył także trzyletni chłopiec, który przyjechał wraz z rodzicami. W pewnym momencie dziecko przestało być widoczne dla opiekunów. Początkowo jego nieobecność mogła wydawać się chwilowa. Sytuacja szybko jednak wzbudziła niepokój. Gdy obecni na miejscu zorientowali się, że chłopca nie ma wśród pozostałych dzieci, rozpoczęły się poszukiwania. Każda kolejna chwila miała ogromne znaczenie.
Dramatyczne odkrycie przy stawie
Przełom nastąpił, gdy gospodyni domu zauważyła brak dziecka. Kobieta rozpoczęła poszukiwania na terenie posesji. Chwilę później natrafiła na chłopca znajdującego się w przydomowym zbiorniku wodnym. Dziecko było nieprzytomne. Staw retencyjny, w którym odnaleziono chłopca, miał głębokość sięgającą około 1,5 metra. Według dostępnych informacji został wybudowany zaledwie kilka miesięcy wcześniej.
Po wyciągnięciu dziecka z wody natychmiast rozpoczęto działania ratunkowe. Gospodyni podjęła reanimację jeszcze przed przyjazdem służb. Na miejsce wezwano ratowników medycznych. Według lokalnych mediów ratownikom udało się przywrócić akcję serca chłopca już na miejscu zdarzenia. Następnie rozpoczęto przygotowania do pilnego transportu dziecka do specjalistycznego szpitala.
Śmigłowiec LPR i walka lekarzy o życie dziecka
Stan trzyletniego chłopca okazał się na tyle poważny, że zdecydowano o wykorzystaniu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dziecko przetransportowano do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Tam natychmiast przejęli je lekarze. Rzeczniczka placówki Katarzyna Pokorna-Hrynisz poinformowała, że medycy od początku prowadzili intensywne działania mające uratować życie pacjenta. Chłopiec pozostaje pod specjalistyczną opieką. Jego stan określany jest jako ciężki.
Informacje napływające ze szpitala wskazują, że walka o zdrowie dziecka nadal trwa. Lekarze monitorują jego stan i prowadzą niezbędne procedury medyczne. To obecnie najważniejszy etap całej sprawy. Wiadomość o zdarzeniu poruszyła lokalną społeczność. Mieszkańcy z niepokojem śledzą informacje dotyczące stanu zdrowia chłopca. Wiele osób liczy na poprawę jego sytuacji.
Śledczy analizują okoliczności zdarzenia
Równolegle do działań medycznych prowadzone są czynności wyjaśniające. Policjanci sprawdzają przebieg wydarzeń, które doprowadziły do tragedii. Istotne znaczenie mają zeznania uczestników przyjęcia. Funkcjonariusze potwierdzili, że rodzice dziecka byli trzeźwi. Ta okoliczność została już zweryfikowana przez służby. Śledczy gromadzą obecnie pozostałe informacje dotyczące zdarzenia.
Sprawą zajmuje się również prokuratura. Na tym etapie nie zapadły jeszcze decyzje dotyczące ewentualnych zarzutów. Postępowanie ma ustalić wszystkie okoliczności sobotniego wypadku. Najważniejsze pozostaje jednak zdrowie trzyletniego chłopca. Dziecko przebywa w krakowskim szpitalu, gdzie lekarze nieustannie walczą o jego życie. Od wyniku tej walki zależy dalszy rozwój wydarzeń.


