in

Polki przywożą tę pamiątkę z Watykanu. Prawda o księdzu z kalendarza wyszła na jaw

Kultowy „Calendario Romano” od lat przyciąga turystów odwiedzających Rzym. Teraz jeden z modeli ujawnił, że nigdy nie był księdzem ani seminarzystą, wywołując gorącą dyskusję.

calendario romano 2027 pdf
© Fot. Burbonik.pl

Przez lata uchodził za jedną z najbardziej charakterystycznych pamiątek z Rzymu i Watykanu. Dopiero po ponad dwóch dekadach okazało się, że historia kryjąca się za jego najbardziej rozpoznawalnym zdjęciem wygląda zupełnie inaczej, niż sądziło wielu turystów.

Słynna pamiątka z Watykanu. Kalendarz zdobył popularność na całym świecie

„Calendario Romano” od 23 lat należy do najbardziej rozpoznawalnych pamiątek związanych z Rzymem i Watykanem. Publikacja przedstawia młodych mężczyzn stylizowanych na księży lub seminarzystów, fotografowanych na tle świątyń i zabytków. Przez lata kalendarz stał się prawdziwym hitem wśród odwiedzających włoską stolicę. Szczególną popularność zdobył również w mediach społecznościowych, gdzie turyści chętnie pokazują go jako nietypową pamiątkę z podróży.

Wokół wydawnictwa narosło wiele skojarzeń sugerujących, że przedstawione na fotografiach osoby rzeczywiście mają związek z Kościołem. Największe zainteresowanie od lat budziło zdjęcie młodego mężczyzny, którego wielu określało mianem „najprzystojniejszego księdza”. To właśnie ono stało się symbolem całego kalendarza. Dopiero teraz ujawniono, jaka historia kryje się za tym wizerunkiem.

39-letni Giovanni Galizia opowiedział o swojej przeszłości w rozmowie z włoskim dziennikiem „La Repubblica”. Jak podkreślił, fotografia wykorzystywana przez lata w kalendarzu powstała, gdy miał zaledwie 17 lat. Wziął wówczas udział w sesji zdjęciowej przygotowanej przez fotografa Piero Pazziego, twórcę „Calendario Romano”. Mężczyzna stanowczo zaznaczył, że nigdy nie był księdzem, nie przyjął święceń i nie studiował w seminarium duchownym.

Zaskakujące wyznanie po ponad dwóch dekadach

Galizia wyjaśnił również, że zdjęcie wykonano nie w Rzymie, lecz w jego rodzinnym Palermo. Według niego była to zwykła sesja portretowa, która z biegiem lat zaczęła funkcjonować jako coś znacznie więcej. Zwrócił też uwagę, że wokół fotografii pojawiło się wiele błędnych interpretacji. Sam odciął się od sugestii, jakoby zdjęcie miało prowokacyjny charakter.

Wyznanie Galizii wywołało dyskusję o tym, jak naprawdę powstaje słynny kalendarz. Okazało się, że osoby widoczne na zdjęciach nie zawsze mają jakikolwiek związek z duchowieństwem. Publikacja opiera się na inscenizowanych sesjach fotograficznych z udziałem modeli stylizowanych na księży lub seminarzystów. Mimo tych informacji „Calendario Romano” pozostaje jednym z najchętniej kupowanych gadżetów związanych z wizytą w Rzymie i Watykanie.

Dziś Giovanni Galizia pracuje w lotnictwie cywilnym i, jak sam podkreśla, jego życie nie ma nic wspólnego ze światem duchownym. Mimo upływu lat fotografia nadal cieszy się dużą popularnością. Co więcej, jego wizerunek ponownie znalazł się na okładce edycji „Calendario Romano” przygotowanej na 2027 rok.

policja najnowsze

Dramat w Sandomierzu. 92-latek wyszedł na balkon, po chwili już nie żył

kolekta co to znaczy

Ksiądz znalazł to w koszyku po mszy. Wściekł się. „Już lepiej nie wrzucać nic”