Środowy poranek przyniósł informację, która zelektryzowała polską scenę polityczną i finansową. Brukselski sąd wydał orzeczenie, które może poważnie nadwyrężyć i tak napięty budżet służby zdrowia. Sprawa ciągnie się od 2022 roku, ale jej konsekwencje uderzają dopiero teraz.
Polska dostała rachunek na miliardy. Chodzi o szczepionki, których nikt nie chciał
Mało kto spodziewał się, że pandemia koronawirusa będzie generować tak gigantyczne koszty jeszcze wiele lat po jej zakończeniu. Tymczasem decyzja podjęta przez poprzedni rząd wraca dziś jak bumerang i to z ceną liczoną w miliardach złotych. Skala zobowiązań może zaskoczyć nawet tych, którzy od dawna śledzili spór z koncernem farmaceutycznym.
Najciekawsze w całej sprawie jest to, jak sąd odniósł się do argumentów strony polskiej. Tłumaczenia, które wydawały się logiczne i zrozumiałe, nie przekonały brukselskich sędziów. Ale o tym za chwilę.
Miliardy za dawki, które nigdy nie trafiły do pacjentów
Sąd w Brukseli nakazał Polsce zapłatę ponad pięciu i pół miliarda złotych plus odsetki na rzecz koncernu Pfizer. Sprawa dotyczy 60 milionów dawek szczepionki przeciw COVID-19, których Polska odmówiła odebrać. W 2022 roku ówczesny szef resortu zdrowia Adam Niedzielski ogłosił wycofanie się z kontraktu, tłumacząc to brakiem zapotrzebowania na kolejne dostawy preparatu.
Pfizer nie zamierzał jednak odpuścić i skierował sprawę do sądu zgodnie z zapisami umowy. Sędziowie nie przyjęli argumentacji polskiego rządu. Ani wojna rosyjsko-ukraińska, ani spadająca liczba zakażeń koronawirusem nie stanowiły według nich wystarczającego powodu do zerwania kontraktu. Sąd stwierdził również, że Polska nie udowodniła, jakoby Pfizer nadużywał swoich praw wynikających z umowy.
Polska nie jest zresztą jedynym krajem, który znalazł się w takiej sytuacji. Rumunia również wycofała się z analogicznej umowy z koncernem i zmaga się z podobnym problemem prawnym.
Kasa NFZ świeci pustkami, a tu kolejny cios
Ta decyzja brukselskiego sądu to dodatkowy, potężny ból głowy dla polskich finansów publicznych. Jak ustalił reporter RMF FM Michał Dobrołowicz, Narodowy Fundusz Zdrowia jeszcze przed ogłoszeniem wyroku borykał się z dziurą budżetową sięgającą kilkunastu miliardów złotych. Dorzucenie do tego rachunku kolejnych ponad pięciu miliardów plus odsetki to poważne wyzwanie dla Ministerstwa Finansów.
Rząd Morawieckiego zamówił szczepionki na COVID, których nie odebrał i za które nie zapłacił. Polska, a więc my wszyscy, będziemy musieli zapłacić za tę skrajną głupotę PiS ponad 6 miliardów kary. I to niestety nie jest prima aprilis.
— Donald Tusk (@donaldtusk) April 1, 2026
Ministerstwo Zdrowia poinformowało za pośrednictwem platformy X, że Polska zamierza wykorzystać wszystkie dostępne środki prawne, by zmienić to orzeczenie i bronić swoich interesów. Resort zastrzegł jednocześnie, że szczegółowe kroki zostaną podjęte po dogłębnej analizie treści wyroku.
Premier Donald Tusk nie krył oburzenia. Obwinił rząd Mateusza Morawieckiego za zamówienie szczepionek, których nie odebrano i za które nie zapłacono. Zdaniem premiera wszyscy Polacy zapłacą za tę decyzję ponad sześć miliardów złotych kary. Tusk dodał też, że niestety nie jest to żart primaaprilisowy.


