in

JESTEM ZŁY!JESTEM ZŁY! HAHAHA!HAHAHA! OMGOMG

Pieniądze z SAFE popłyną do Niemiec? Wyciekła treść szokującego dokumentu

Polska zaciąga gigantyczną pożyczkę na obronność, a niemieckie media już wskazują, kto może realnie skorzystać na kontraktach finansowanych z programu SAFE.

program safe ile dla polski
Fot. AI/Gemini

Wokół gigantycznych pieniędzy na obronność narasta coraz więcej pytań. Publiczne deklaracje polityków uspokajają opinię publiczną, ale zagraniczne analizy pokazują zupełnie inny obraz całej operacji. W tle pojawiają się niemieckie firmy, technologie i podzespoły, które mają odegrać znacznie większą rolę, niż oficjalnie się przyznaje.

Tusk mówi o ułamku procenta. Niemcy już wiedzą, gdzie trafią miliardy z polskiego długu

8 maja w Warszawie podpisano umowę dotyczącą unijnego programu SAFE. Dokument sygnowali minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, minister finansów Andrzej Domański oraz przedstawiciele Komisji Europejskiej. Chodzi o pożyczkę opiewającą na 43,7 mld euro, czyli ponad 180 mld zł. Środki mają zostać przeznaczone na rozwój polskiej obronności.

Rząd od początku przekonywał, że ogromna większość pieniędzy pozostanie w kraju. Politycy koalicji zapewniali, że nawet 90 proc. funduszy ma trafić do polskich przedsiębiorstw zbrojeniowych. Taki przekaz miał uspokoić obawy dotyczące uzależnienia od zagranicznych dostawców. W debacie publicznej coraz częściej pojawiały się bowiem pytania o rzeczywistych beneficjentów programu.

Wątpliwości zaczęły narastać po publikacjach niemieckich mediów i organizacji gospodarczych. Zwrócono uwagę, że formalnie polskie kontrakty mogą w praktyce oznaczać szeroki udział zagranicznych poddostawców. Szczególnie dużo miejsca poświęcono niemieckiemu przemysłowi obronnemu. To właśnie tamtejsze firmy mają być przygotowane do wykorzystania nowych zamówień.

Dodatkowe emocje wywołały informacje przekazane przez redaktor Aleksandrę Fedorską. Dziennikarka poinformowała w mediach społecznościowych o analizach niemieckiej organizacji GTAI. Według tych ustaleń technologie i podzespoły z Niemiec mają trafiać do Polski w mniej widoczny sposób. Chodzi przede wszystkim o elementy montowane później w sprzęcie prezentowanym jako polska produkcja.

Niemieckie firmy mają gotowy plan

Germany Trade & Invest otwarcie opisuje mechanizm działania programu SAFE. Organizacja przypomina, że kluczowe znaczenie ma termin zawierania kontraktów. Jeśli większość umów zostanie podpisana do 30 maja, Polska nie będzie musiała angażować partnerów z innych państw Unii Europejskiej. Na pierwszy rzut oka mogłoby to oznaczać pełne wsparcie krajowego przemysłu.

Niemieckie analizy wskazują jednak, że sytuacja wygląda bardziej skomplikowanie. Według GTAI Polska nie musi kupować całych systemów uzbrojenia bezpośrednio od niemieckich producentów. Wystarczy udział zagranicznych poddostawców przy realizacji kontraktów dla polskich spółek. Taki model ma pozwalać na szeroki udział niemieckiego przemysłu bez politycznych napięć.

Do sprawy odniósł się także premier Donald Tusk. Szef rządu podkreślał podczas konferencji prasowej, że niemiecki przemysł otrzyma jedynie niewielki procent środków z programu SAFE realizowanego w Polsce. W ten sposób odpierał zarzuty polityków PiS, którzy sugerowali, że program może pośrednio wspierać niemiecką zbrojeniówkę. Niemieckie publikacje pokazują jednak, że udział tamtejszych firm może przyjąć mniej oczywistą formę.

GTAI zwraca uwagę przede wszystkim na segment podzespołów i technologii. To właśnie tam niemieckie przedsiębiorstwa mają posiadać największą przewagę konkurencyjną. Chodzi o obszary mniej widoczne dla opinii publicznej, ale kluczowe dla produkcji nowoczesnego uzbrojenia. Zdaniem organizacji właśnie te sektory dają niemieckim firmom szczególnie dobre perspektywy.

Podzespoły z Niemiec już działają w polskim sprzęcie

Niemieckie firmy od dawna uczestniczą w polskich projektach zbrojeniowych. W publikacjach GTAI wskazano konkretne przykłady współpracy technologicznej. Dotyczy to między innymi silników oraz przekładni wykorzystywanych w pojazdach lądowych produkowanych dla polskiej armii. Wśród wymienianych marek pojawiają się MTU, RENK oraz ZF Friedrichshafen.

Według niemieckich analiz podobny model funkcjonuje także w przypadku polskich fregat. Budowane obecnie jednostki mają wykorzystywać systemy łączności radiowej firmy Rohde & Schwarz. W projektach obecne są również stery strumieniowe produkowane przez firmę Schottel. To właśnie takie elementy mają stanowić fundament przyszłych kontraktów finansowanych z SAFE.

Cały mechanizm opiera się na współpracy podwykonawczej. Końcowy produkt może być formalnie realizowany przez polskie przedsiębiorstwo, ale część technologii oraz kluczowych komponentów pochodzić będzie z zagranicy. Niemieckie organizacje gospodarcze otwarcie wskazują, że taki model jest dla ich przemysłu wyjątkowo korzystny. Szczególnie że niemiecka zbrojeniówka należy do najbardziej rozwiniętych w Unii Europejskiej.

Dyskusja wokół programu SAFE dopiero się rozpędza. Stawką są nie tylko miliardy euro, ale także pytania o realną niezależność przemysłu obronnego. Oficjalne deklaracje polityczne coraz częściej zderzają się z analizami publikowanymi poza Polską. A te pokazują, że prawdziwy podział korzyści może wyglądać zupełnie inaczej, niż przedstawiano to opinii publicznej.

Źródło: wpolityce.pl

tvn24

TVN24 będzie jak TV Republika? Niepokojące dla KO doniesienia zza oceanu

obowiązkowy pobór do wojska 2024

SAFE dużo droższe, niż obiecał rząd. Oprocentowanie mocno w górę