in ,

HAHAHA!HAHAHA!

Maciej Orłoś osiągnął wiek emerytalny. Ujawnił, ile wyniesie jego świadczenie

Maciej Orłoś ujawnił, jakiej emerytury spodziewa się po latach pracy w mediach. Kwota może zaskoczyć wielu widzów pamiętających go z „Teleexpressu”.

maciej orłoś emerytura
© Fot. Burbonik.pl

Przez lata byli obecni w domach milionów Polaków, budowali kariery, zdobywali popularność i pracowali pod ogromną presją. Gdy jednak przychodzi moment podsumowania zawodowego życia, wielu znanych ludzi mediów zderza się z wyjątkowo bolesną rzeczywistością. Za rozpoznawalnością nie zawsze idą bowiem wysokie świadczenia, a mechanizmy systemu potrafią zaskoczyć nawet największe gwiazdy telewizji.

„Teleexpress” dał mu gigantyczną rozpoznawalność. Dziś mówi wprost o swojej emeryturze

Przez dekady widzowie przyzwyczaili się do przekonania, że znane twarze telewizji żyją w finansowym komforcie i nie muszą martwić się o przyszłość. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana. Szczególnie boleśnie odczuwają to osoby związane z branżą medialną i rozrywkową, które przez lata pracowały poza klasycznym etatem.

W polskim systemie emerytalnym kluczowe znaczenie mają składki odprowadzane do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. To właśnie od ich wysokości zależy późniejsze świadczenie. System nie uwzględnia popularności, dorobku zawodowego ani liczby widzów śledzących czyjąś karierę przez lata.

W praktyce oznacza to, że nawet osoby doskonale znane opinii publicznej mogą otrzymywać bardzo niskie świadczenia. Szczególnie dotyczy to artystów, dziennikarzy i ludzi mediów pracujących na kontraktach lub umowach o dzieło. W takich przypadkach składki były często niewielkie albo nie odprowadzano ich wcale.

Dyskusje o niskich emeryturach celebrytów regularnie wracają do mediów i za każdym razem wywołują ogromne emocje. Dla wielu odbiorców pozostaje to trudne do zrozumienia. Mechanizm działania systemu jest jednak prosty i wynika bezpośrednio z zasad obowiązujących od reformy emerytalnej.

Reforma zmieniła wszystko. Wielu odczuwa to dopiero dziś

1 stycznia 1999 roku w Polsce rozpoczęła obowiązywać gruntowna reforma systemu emerytalnego. Zmieniono sposób naliczania świadczeń i odejście od wcześniejszych zasad okazało się przełomowe dla milionów pracowników. Dziesięć lat później rozpoczęto wypłatę pierwszych emerytur obliczanych według nowych reguł.

Nowy system oparto na zasadzie zdefiniowanej składki. Oznacza to, że wysokość emerytury zależy przede wszystkim od tego, ile pieniędzy zgromadzono na koncie ubezpieczonego. Im wyższe składki i dłuższy okres regularnego ich opłacania, tym większe świadczenie po zakończeniu aktywności zawodowej.

Ogromne znaczenie ma także tak zwany kapitał początkowy, czyli odtworzona wartość składek sprzed reformy. Aby go ustalić, trzeba zebrać dokumentację potwierdzającą dawne zatrudnienie. Dla wielu osób okazuje się to długim i skomplikowanym procesem.

ZUS oblicza później świadczenie na podstawie zgromadzonych środków i przewidywanej długości życia. Taki model premiuje osoby zatrudnione przez wiele lat na etatach z pełnym oskładkowaniem wynagrodzenia. Znacznie trudniejszą sytuację mają natomiast ci, którzy pracowali nieregularnie lub korzystali z innych form zatrudnienia.

Tak pracowały gwiazdy telewizji i estrady

Przez wiele lat branża rozrywkowa funkcjonowała według zupełnie innych zasad niż tradycyjne miejsca pracy. Standardem były umowy o dzieło oraz działalności gospodarcze z minimalnymi składkami. Dla wielu osób liczyły się wtedy bieżące dochody, a temat przyszłej emerytury schodził na dalszy plan.

Problem pojawia się dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego. Wtedy okazuje się, że wieloletnia obecność w telewizji czy na scenie nie przekłada się automatycznie na wysokie świadczenie. Zgromadzony kapitał często wystarcza jedynie na minimalną emeryturę.

W efekcie wielu artystów i dziennikarzy nie kończy kariery mimo osiągnięcia wieku emerytalnego. Dalsza aktywność zawodowa staje się nie tylko wyborem wynikającym z pasji, ale również koniecznością finansową. To właśnie dlatego znane nazwiska nadal pojawiają się w mediach, prowadzą programy i angażują się w kolejne projekty.

W ostatnich latach coraz częściej mówi się również o dodatkowych formach oszczędzania na przyszłość. System umożliwia korzystanie między innymi z Indywidualnych Kont Emerytalnych czy Pracowniczych Programów Emerytalnych. Dla wielu osób są one jednak jedynie uzupełnieniem świadczeń z ZUS.

Maciej Orłoś otwarcie mówi o swoich przewidywaniach

Maciej Orłoś przez ponad ćwierć wieku pozostawał jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej. Program „Teleexpress”, który prowadził od czerwca 1991 roku do sierpnia 2016 roku, przyniósł mu ogromną popularność i sympatię widzów. Dla wielu osób stał się wręcz symbolem tego serwisu informacyjnego.

Dziennikarz w lipcu ubiegłego roku skończył 65 lat, a więc osiągnął wiek uprawniający mężczyzn do pobierania emerytury. Mimo to nie planuje wycofywać się z życia zawodowego. Jak ujawnił w rozmowie z Plejadą, obecnie finalizuje formalności związane z ustaleniem kapitału początkowego w ZUS.

Orłoś przyznał jednocześnie, że jego przewidywania dotyczące wysokości świadczenia są bardzo ostrożne. Wieloletnia praca na kontraktach oraz prowadzenie własnej działalności gospodarczej sprawiły, że emerytura może okazać się zaskakująco niska. Prezenter spodziewa się kwoty zbliżonej do minimalnego świadczenia.

Dziennikarz podkreśla jednak, że nie zamierza publicznie narzekać na działanie systemu. Zwraca uwagę, że zna realia swojej branży i rozumie mechanizmy, które doprowadziły do takiej sytuacji. Jednocześnie zaznacza, że dzięki dodatkowym źródłom dochodu oraz aktywności zawodowej nadal może spokojnie realizować kolejne projekty medialne.

kwaśniewski książka

Aleksander Kwaśniewski ostro o Nawrockim. „Chroń nas, panie Boże”