in

Koniec kultowej sieci dyskontów. Klienci w szoku. Gdzie teraz zrobią zakupy?

Po ponad 30 latach na rynku popularna sieć dyskontów ogłosiła upadłość. Marka całkowicie znika z rynku, a jej sklepy przejmuje konkurencja. Ponad 200 pracowników czeka na decyzję w sprawie zatrudnienia.

zniżki dla seniorów
Fot. Depositphotos

Właśnie zamyka się rozdział, którego końca mało kto się spodziewał. Przez ponad trzy dekady tysiące klientów robiły zakupy w miejscu, które znali jak własną kieszeń. Tani dyskont z artykułami codziennego użytku, obecny w dziesiątkach lokalizacji, niespodziewanie kończy swoją działalność. Okoliczności całej sprawy budzą spore emocje.

Koniec tanich zakupów, do których przywykły tysiące klientów

Sieć, o której mowa, kojarzyła się z prostotą i niskimi cenami. Bez zbędnego przepychu, bez marketingowych sztuczek – po prostu tani sklep, do którego wchodziło się niemal odruchowo. Dla wielu osób, zwłaszcza starszego pokolenia, zakupy tam miały niemal rytualny charakter. To był kawałek ich codzienności.

Ale rynek handlowy nie czeka na nikogo. Rosnące koszty życia, zmiana nawyków konsumenckich i nowe formy sprzedaży sprawiły, że model, na którym opierała się ta marka, po prostu przestał się bronić.

Mowa o sieci Groschen-Markt – dyskoncie wywodzącym się jeszcze z realiów byłej NRD, który przez lata pozostawał jednym z ostatnich reliktów tamtej epoki. Operator marki, firma DEC Handelsgesellschaft, złożył wniosek o upadłość po latach narastających kłopotów finansowych. Sieć prowadziła dziesiątki sklepów (głównie we wschodnich Niemczech) i zatrudniała ponad 200 osób.

Popularny dyskont składa wniosek o upadłość. Firma nie udźwignęła kosztów

Główne przyczyny? Gwałtownie rosnące koszty energii i transportu, a do tego wyraźny spadek wydatków klientów na produkty inne niż te pierwszej potrzeby. Ludzie zaczęli liczyć każdy grosz i rezygnować z zakupów, które jeszcze kilka lat temu wydawały się oczywiste. Kryzys konsumencki uderzył w Groschen-Markt mocniej niż w większych graczy, którzy mieli zapas finansowy i możliwość negocjowania lepszych warunków z dostawcami.

Firma próbowała ratować się restrukturyzacją i szukała inwestora, ale żadna z tych prób nie przyniosła rezultatu. Ostatecznie podjęto decyzję o sprzedaży części majątku, co de facto oznacza koniec marki Groschen-Markt. Upadłość nie przyszła z dnia na dzień – narastała latami, aż w końcu stała się nieunikniona.

Konkurencyjny gigant już czeka na przejęcie lokali

Tam, gdzie jedni upadają, inni widzą szansę. Sieć TEDi, europejski gigant w segmencie tanich artykułów codziennego użytku, zdecydowała się przejąć około 30 lokalizacji po Groschen-Markt. Wraz ze sklepami TEDi zamierza zatrudnić znaczną część dotychczasowych pracowników, co przynajmniej częściowo łagodzi skutki upadłości.

Dla klientów oznacza to, że wiele punktów nie zniknie fizycznie z mapy, ale zmieni szyld, wystrój i częściowo ofertę. Infrastruktura zostanie, ludzie zostaną – zmieni się natomiast model biznesowy i sposób zarządzania. To klasyczny ruch konsolidacyjny: silniejszy gracz wchłania słabszego i rozszerza swoją siatkę sprzedaży.

Cała sytuacja to też ostrzeżenie dla pozostałych mniejszych sieci. Rynek handlu detalicznego robi się coraz bardziej bezwzględny. Presja ze strony globalnych platform zakupowych i dużych graczy nie słabnie, a lokalne dyskonty, które nie potrafią się dostosować, po prostu znikają. Groschen-Markt nie będzie ostatnią marką, która nie wytrzymała tego tempa zmian.

Likwidacja 800 plus, trzynastek i czternastek już w Sejmie. Jak zagłosują posłowie?

wielkanoc 2024 kiedy przypada

Zrób to w Wielkanoc, a nie przytyjesz ani grama. Dietetycy polecają ten trik