Awans do Trybunału Konstytucyjnego zwykle kończy dyskusje o karierze sędziego. Tym razem jednak zaczyna zupełnie nową, w dodatku taką, która podzieliła prawników niemal na pół i wywołała publiczną wymianę ostrych argumentów. W tle pozostaje proste pytanie o to, co wolno sędziemu po wejściu do TK, a czego stanowczo nie.
Nowi sędziowie TK zrzekli się urzędów. Dwa nazwiska, dwa stanowiska, jedno pytanie bez odpowiedzi
Awans do Trybunału Konstytucyjnego zwykle kończy dyskusje o karierze sędziego. Tym razem jednak zaczyna zupełnie nową, w dodatku taką, która podzieliła prawników niemal na pół i wywołała publiczną wymianę ostrych argumentów. W tle pozostaje proste pytanie o to, co wolno sędziemu po wejściu do TK, a czego stanowczo nie.
Sytuacja wydaje się na pierwszy rzut oka techniczna, wręcz proceduralna. W rzeczywistości dotyczy jednak fundamentów ustroju sądów i tego, czy przepisy ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych mają dla wszystkich takie samo znaczenie. Emocje sięgają zenitu, a kolejne dni przynoszą nowe argumenty obu stron sporu.
Napięcie rośnie, bo chodzi o dwie znane postaci polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jedna wybrała drogę zgodną z dosłownym brzmieniem przepisu. Druga postanowiła z tym przepisem otwarcie polemizować, powołując się na zupełnie inną logikę. Obie decyzje mają daleko idące konsekwencje.
Burza w środowisku prawniczym po ślubowaniu
Wybór nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego szybko przestał być sprawą czysto parlamentarną. Kiedy okazało się, że zarówno Krystian Markiewicz, jak i Anna Korwin-Piotrowska nie złożyli od razu po ślubowaniu oświadczenia o zrzeczeniu się urzędu sędziego sądu powszechnego, w prawniczych kręgach wybuchła awantura.
Dyskusję napędził art. 98 § 2 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych. Nakazuje on sędziemu, który został mianowany, powołany lub wybrany do pełnienia funkcji w organach państwowych, samorządu terytorialnego, w służbie dyplomatycznej, konsularnej albo w organach organizacji międzynarodowych i ponadnarodowych, aby niezwłocznie zrzekł się urzędu. Wyjątkiem pozostaje przejście w stan spoczynku.
Informację o tym, że prof. Krystian Markiewicz, dotąd sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach, ostatecznie zrzekł się urzędu sędziego sądu powszechnego na podstawie wspomnianego przepisu, jako pierwsze podało radio TOK FM. Potwierdzenie dziennikarze „Rzeczpospolitej” uzyskali od samego zainteresowanego.
Anna Korwin-Piotrowska mówi „nie” i tłumaczy dlaczego
Zupełnie inną drogę obrała Anna Korwin-Piotrowska, dotychczasowa prezes Sądu Okręgowego w Opolu. Poinformowała ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o zwolnieniu funkcji prezesa oraz etatu sędziowskiego, ale odmówiła złożenia oświadczenia o zrzeczeniu się urzędu.
W piśmie do ministra stwierdziła, że art. 98 § 2 nie obejmuje jej sytuacji. Argumentowała, że przepis nie dotyczy wyboru na stanowisko sędziego TK, podobnie jak nie obejmuje powołania do Sądu Najwyższego czy Naczelnego Sądu Administracyjnego. Według niej skuteczne objęcie urzędu sędziego Trybunału spowodowało dorozumiane wygaśnięcie jej stanowiska w Opolu, a w sensie techniczno-organizacyjnym doszło do przekształcenia stanowiska.
Sędzia Korwin-Piotrowska zwróciła uwagę, że odrębność ustrojowa TK nie różni się od odrębności SN i NSA. Przywołała też dwa konkretne przykłady. Ani Małgorzata Manowska po powołaniu do Sądu Najwyższego, ani Anna Dalkowska po powołaniu do Naczelnego Sądu Administracyjnego nie składały oświadczeń o zrzeczeniu się urzędu sędziego sądu powszechnego. Spór o to, kto ma rację, zapowiada się długo i zacięcie.


