Miało być nowe otwarcie i koniec politycznych zależności. Zamiast uspokojenia emocji wraca jednak stary problem, który coraz mocniej wywołuje napięcia także wewnątrz obozu rządzącego. Tym razem krytyczne słowa padły z ust jednego z liderów koalicji.
„Ręce opadają”. Hołownia uderza w media publiczne i mówi o politycznych wpływach
W debacie o mediach publicznych ponownie zrobiło się gorąco. Tym razem dyskusję wywołały słowa Szymona Hołowni, który w ostrym tonie ocenił obecny kierunek zmian po przejęciu władzy przez koalicję rządzącą. Wicemarszałek Sejmu nie ukrywał frustracji i przyznał, że sytuacja wygląda znacznie gorzej, niż oczekiwano po wyborach.
Były lider Polski 2050 podczas rozmowy w Kanale Zero podkreślił, że media publiczne nadal funkcjonują w sposób zależny od polityków. Według niego nie taki model był zapowiadany w czasie tworzenia nowej większości parlamentarnej. Hołownia zaznaczył również, że coraz częściej pojawiają się opinie mówiące o podporządkowaniu mediów oczekiwaniom rządzących.
Polityk odniósł się do sprawy także z perspektywy własnego doświadczenia zawodowego. Przypomniał, że przez ćwierć wieku pracował jako dziennikarz i właśnie dlatego obecna sytuacja budzi w nim szczególne emocje. Nie ukrywał rozczarowania tym, jak dziś wygląda funkcjonowanie publicznych redakcji.
Wypowiedź Hołowni szybko wywołała polityczne komentarze, bo temat odpolitycznienia mediów był jednym z najważniejszych punktów umowy koalicyjnej. Liderzy ugrupowań tworzących większość deklarowali wcześniej, że zakończą praktyki prowadzące do społecznych podziałów i politycznych kampanii finansowanych z publicznych pieniędzy.
Obietnice z umowy koalicyjnej wracają jak bumerang
W podpisanej po wyborach umowie koalicyjnej znalazły się jednoznaczne deklaracje dotyczące mediów publicznych. Koalicjanci zapowiadali ich naprawę oraz całkowite odcięcie od politycznych wpływów. Dokument wskazywał również na konieczność zakończenia działań, które miały pogłębiać konflikty społeczne i wzmacniać nienawistny przekaz.
To jednak nie był jedyny temat, o który został zapytany Hołownia. Rozmowa dotyczyła także spółek Skarbu Państwa i obietnic związanych z ograniczeniem politycznych nominacji. Koalicja deklarowała wcześniej, że najważniejsze stanowiska mają trafiać do specjalistów wybieranych według jasnych kryteriów kompetencyjnych.
Wicemarszałek Sejmu przyznał, że jego środowisko próbowało przeprowadzić zmiany w tym obszarze. Wspomniał o Jacku Bartmińskim oraz projekcie ustawy, który według Polski 2050 miał realnie uporządkować zasady funkcjonowania państwowych spółek. Z jego słów wynikało jednak, że propozycje nie uzyskały wystarczającego wsparcia w koalicji.
Hołownia nie ukrywał również krytycznego podejścia do sposobu traktowania państwowych firm przez polityków. W mocnych słowach ocenił praktykę obsadzania stanowisk po zmianie władzy i zasugerował, że część środowisk nadal traktuje spółki Skarbu Państwa jak polityczne zaplecze. Wypowiedź szybko stała się jednym z najgłośniejszych komentarzy ostatnich dni dotyczących napięć w koalicji rządzącej.


