in ,

JESTEM ZŁY!JESTEM ZŁY! KOCHAM TO!KOCHAM TO!

Nawrocki wściekły na Senat. Nie będzie referendum w sprawie drożyzny

Senat odrzucił propozycję referendum ws. Zielonego Ładu. Po decyzji izby wyższej wybuchł polityczny spór o ceny energii, gospodarkę i rolę Unii Europejskiej.

safe nawrockiego
Fot. X / Kancelaria Prezydenta

Polityczny spór o ceny energii, miejsca pracy i przyszłość gospodarki znów nabrał tempa. Emocje wokół unijnej polityki klimatycznej sięgają zenitu, a decyzja Senatu tylko zaostrzyła konflikt między rządem a obozem prezydenckim. W centrum całej awantury znalazło się pytanie, które już od początku wywoływało ogromne kontrowersje.

Senat powiedział „nie”. Burza po decyzji ws. referendum o Zielonym Ładzie

Debata wokół unijnej polityki klimatycznej od wielu tygodni rozgrzewa polską scenę polityczną. Tym razem konflikt przeniósł się do Senatu, gdzie rozpatrywano propozycję referendum zgłoszoną przez Karola Nawrockiego. Głosowanie szybko stało się symbolem znacznie szerszego sporu o kierunek polityki energetycznej państwa. W tle pojawiły się również oskarżenia o wykorzystywanie społecznych obaw do walki politycznej.

Prezydent skierował swój wniosek do Senatu 7 maja. Zaproponował, by Polacy odpowiedzieli pod koniec września na pytanie dotyczące realizacji unijnej polityki klimatycznej oraz jej wpływu na koszty życia, ceny energii i działalność gospodarczą. Już wtedy inicjatywa wywołała silne reakcje zarówno wśród polityków, jak i ekspertów. Krytycy zwracali uwagę przede wszystkim na sposób sformułowania pytania.

Podczas środowego głosowania senatorowie nie wyrazili zgody na organizację referendum. W posiedzeniu uczestniczyło 95 senatorów. Za przeprowadzeniem głosowania opowiedziało się 32 parlamentarzystów, przeciw było 61, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Tym samym inicjatywa prezydenta została formalnie zablokowana.

Decyzja Senatu natychmiast uruchomiła falę komentarzy. Przedstawiciele obozu prezydenckiego ocenili ją jako próbę odebrania obywatelom prawa do wypowiedzenia się w ważnej sprawie społecznej i gospodarczej. Z kolei przeciwnicy referendum przekonywali, że cała inicjatywa od początku miała przede wszystkim charakter polityczny. Atmosfera wokół sprawy zrobiła się wyjątkowo napięta.

Szefernaker uderza po decyzji senatorów

Jednym z pierwszych polityków, którzy zareagowali po głosowaniu, był Paweł Szefernaker. Szef gabinetu prezydenta ostro skrytykował decyzję Senatu i stwierdził, że odrzucenie referendum oznacza sprzeciw wobec prawa obywateli do wyrażenia opinii na temat rachunków za energię, miejsc pracy i przyszłości gospodarki. W swoim wpisie podkreślał również znaczenie interesów Polski i Polaków. Wypowiedź szybko zaczęła krążyć w mediach społecznościowych.

Podobne stanowisko prezentował wcześniej Karol Nawrocki. Prezydent argumentował, że obywatele powinni mieć możliwość bezpośredniego wypowiedzenia się na temat konsekwencji Zielonego Ładu. Jednocześnie zaznaczał, że referendum nie miałoby być wymierzone ani w ochronę środowiska, ani w członkostwo Polski w Unii Europejskiej. Według niego chodziło wyłącznie o ocenę skutków konkretnych rozwiązań gospodarczych i energetycznych.

Wątpliwości dotyczące inicjatywy pojawiały się jednak już od początku maja. Krytycy zwracali uwagę, że pytanie referendalne zostało skonstruowane w sposób sugerujący konkretną odpowiedź. Według przeciwników referendum zawarta w nim teza o negatywnych skutkach polityki klimatycznej mogła wpływać na decyzje głosujących. To właśnie ten argument regularnie powracał podczas politycznych sporów.

Dyskusja szybko wyszła poza samą procedurę referendalną. W centrum debaty znalazły się również ceny energii, bezpieczeństwo gospodarcze oraz relacje Polski z Unią Europejską. Politycy obu stron zaczęli przedstawiać zupełnie odmienne wizje przyszłości kraju. Każda z nich opierała się na innych ocenach skutków transformacji energetycznej.

Minister klimatu odpowiada

Do sprawy odniosła się również minister klimatu Paulina Hennig-Kloska. Podczas środowego posiedzenia Senatu oceniła, że pomysł referendum stanowi próbę budowania politycznego poparcia na społecznych obawach związanych z cenami energii. Minister przekonywała, że podobne pytania można byłoby formułować także w zupełnie odwrotny sposób. Jej zdaniem problemem pozostaje uzależnienie od paliw kopalnych i niestabilnych cen surowców.

Szefowa resortu przypominała o ostatnich kryzysach energetycznych, które mocno wpłynęły na koszty życia i działalność przedsiębiorstw. Według niej to właśnie zależność od importowanych paliw przyczyniała się do gwałtownych wzrostów cen. Hennig-Kloska podkreślała również, że część polityków krytykujących dziś politykę klimatyczną wcześniej miała realny wpływ na działania państwa w zakresie stabilizacji rynku energii. W jej ocenie obecna narracja pomija ten kontekst.

W debacie pojawiły się również głosy ekspertów prawnych. Prawnik fundacji ClientEarth Wojciech Kukuła przypomniał, że krajowe referendum nie może uchylać prawa obowiązującego w Unii Europejskiej. Zwrócił uwagę, że zmiany przepisów wymagają decyzji podejmowanych wspólnie przez państwa członkowskie i instytucje unijne. Według niego prezydent doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Ekspert ocenił również, że polityczny spór wokół referendum koncentruje się na lękach związanych z rosnącymi kosztami energii. Jego zdaniem rozwiązaniem problemów miałoby być ograniczanie zależności od paliw kopalnych i rozwijanie czystych źródeł energii. Ostrzegł też, że opóźnianie transformacji może oznaczać jeszcze większe koszty dla obywateli i gospodarki. Spór o Zielony Ład daleki jest więc od zakończenia.

kontrola deklaracji śmieciowych

Wody Polskie wchodzą na posesje. Po kontroli nakładają do 7,5 tys. zł kary

podwyżki budżetówka 2024 od kiedy

Polska przekroczy wkrótce próg ostrożnościowy. Długi puchną na potęgę