w

Glovo, Uber Eats i Wolt – dostawcy jedzenia na celowniku UOKiK

Glovo i inni kurierzy rowerowi dostarczający nam jedzenie pobierają – zdaniem restauratorów – ogromne prowizje. Właściciele lokali mają dość, ale czy mają rację?

glovo uber eats uokik dowóz jedzenia koronawirus biedronka
Fot. Glovo / blog

Glovo i inni kurierzy rowerowi dostarczający nam jedzenie pobierają – zdaniem restauratorów – ogromne prowizje. Jak czytamy w mediach, nawet 37 proc. ceny płaconej za jedzenie dostarczane przez tego typu firmy stanowią opłaty. Właściciele lokali mają dość, ale czy mają rację?

Glovo, Uber Eats, Wolt konta restauracje

Właściciele restauracji postanowili iść na wojnę z właścicielami platform i aplikacji, dzięki którym dostarczane jest do domu jedzenie. CI z kolei twierdzą, że mają ogromne koszty. Ostatecznie spór zostanie rozwiązany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

POLECAMY:
10 maja Glovo i Biedronka oferują darmową dostawę zakupów. Hit!

Epidemia koronawirusa spowodowała, że częściej niż zwykle korzystamy z usług dostawców gotowych dań. Jest to wygodne i popularne. Dla restauracji to z kolei ostatnia szansa na utrzymanie biznesu ze względu na obowiązujące wciąż obostrzenia.

Właściciele lokali często zmuszeni są do korzystania z aplikacji takich jak Uber Eats, Wolt czy od niedawna Glovo. Tylko w ten sposób mogą dotrzeć do większej liczby zainteresowanych. Jak się okazuje cena jest za to wysoka.

Kosmiczne prowizje

Jak twierdzą właściciele restauracji, opłaty za dostęp do aplikacji popularnych kurierów mogą wynieść od 25 do nawet 30 proc. wartości zamówienia. Jednak jak pisze gazeta, z reguły koszty są znacznie wyższe niż przewidziane w cenniku osiągając niejednokrotnie 37 proc. (po doliczeniu podatku VAT).

POLECAMY:
Lidl idzie na całość. Nowość już wkrótce w sklepach

Koronawirus wepchnął restauracje i bary w sidła dostawców jedzenia. Teraz są stratni, więc postanowili walczyć o swoje przy pomocy specjalistów z Urzędu Ochrony Konkurencji i Komsumentów. „Gazeta Wyborcza” przytoczyła wypowiedź jednego z szefów stołecznych restauracji. Stwierdził on, że z właścicielami aplikacji typu Glovo, Ubert Eats czy Wolt nie da się niczego wynegocjować prócz obniżki prowizji rzędu 1-3 proc.

Wysokie opłaty to nie wina epidemii?

Wyjątkowo wysokie opłaty i prowizje u dostawców zdaniem restauratorów nie są spowodowane koronawirusem. Stąd też restauratorzy postanowili złożyć odpowiedni wniosek i poprosić o kontrolę.  Dokumenty podobno trafiły już na biurka Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Tematem zainteresowali się również politycy. W ramach przysługującego prawa do interwencji poselskiej wniosek o zbadanie sprawy złożyła też Urszula Zielińska, która jest posłanką Koalicji Obywatelskiej.

POLECAMY:
Biedronka wesprze finansowo seniorów. Do 150 zł co miesiąc

Jak tłumaczą się kurierzy rowerowi? Tym, że szybka i sprawna obsługa klientów oraz jej poziom ma swoją cenę. Ich zdaniem nawet połowa środków pozyskiwanych od gastronomicznych lokali w ramach prowizji wraz z opłatami za dowóz jedzenia przeznacza się na wynagrodzenia kurierów.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Wiadomości Handlowe

Zobacz także:

rejestracja samochodów on-line

Możliwa rewolucja. Dowód rejestracyjny i tablice dostaniemy od kuriera?

arka gdynia michał kołakowski

Nagły zwrot akcji! Klub piłkarskiej Ekstraklasy ma nowego właściciela