w

“Władca Pierścieni” i “Diuna”, czyli Łoziński kontra fani dzieł

Tłumaczenie książek to zadanie wielce odpowiedzialne. Wymaga ogromnego wyczucia oraz zrozumienia. Nie tylko samego materiału źródłowego, ale także fanów danego twórcy.

łoziński diuna władca pierścieni rebis

Tłumaczenie książek to zadanie wielce odpowiedzialne. Wymaga ogromnego wyczucia oraz zrozumienia. Nie tylko samego materiału źródłowego, ale także fanów danego twórcy. Ci niestety nie zawsze mogą pozwolić sobie na czytanie ulubionych opowieści w oryginale.

Nic dziwnego, że niektóre przekłady wzbudzają wiele emocji. Teraz kiedy wydawnictwo Rebis wydało nową edycję legendarnych “Kronik Diuny“, warto wspomnieć człowieka, który naraził się miłośnikom Herberta (i nie tylko im).

Łoziński – władca przekładów

Jerzy Łoziński od zawsze miał skłonność do frywolnych tłumaczeń. Z czasem dorobił się nawet neologizmu “łozizm“, za pomocą którego określa się zbyt swobodny przekład, znacznie odbiegający od oryginału. Można powiedzieć, że zaczęło się od “Władcy Pierścieni“. W roku 1995 kultowa trylogia była już dostępna w wersji Marii Skibniewskiej. Tłumaczka korespondowała z Tolkienem, by jej przekład był jak najbliższy oryginałowi. Brytyjczyk przygotował też wytyczne dla potencjalnych tłumaczy.

POPULARNE
Dean Koontz nie przewidział koronawirusa w powieści z 1981 r.

Solidne materiały Łoziński potraktował jednak wybiórczo. Podjął się tłumaczenia nazw własnych i całkowicie zerwał z kanonem. W ten sposób czytelnicy dowiedzieli się, że Aragorn zwany jest nie Obieżyświatem, lecz… Łazikiem. Kwiatków było znacznie więcej. Frodo Baggins zamienił się w Bagosza, Bag End w Bagoszno, a krasnoludy w krzaty (!). Co gorsza, wiele faktów mylił, a w pracy nie był konsekwentny. Lata później wycofał się z części swoich propozycji w wydaniu z 2003 roku.

Piaskal i Wolanie

Opinii o Łozińskim nie poprawił przekład powieści “Diuna“, innej legendarnej książki fantastycznej. Jej autor – Frank Herbert – pod pewnymi względami przypominał Tolkiena. Podobnie jak on chętnie tworzył neologizmy, na których poległ Łoziński. Jego najbardziej rażącym “występkiem” była zmiana Fremenów (przekład Marka Marszała) na Wolanów. Zachował w tym pewną logikę.

W oryginale słowem Fremen określany był lud zamieszkujący planetę Arrakis. Herbert, tworząc tę nazwę, wzorował się na angielskim “free” (wolny). Problem w tym, że Fremeni zdążyli się już świetnie zadomowić w umysłach fanów. Podobnie zresztą jak ogromne robale, czyli czerwie piaskowe, które Łoziński zamienił w piaskale.

POPULARNE
Czy Nostradamus przewidział koronawirusa? Jego teksty mówią wprost

Przykładów jest znacznie więcej. Pokazują one, że tłumacz nie poświęcił dość czasu na zapoznanie się z historią oraz kontekstem. Tu również doczekaliśmy się poprawionej edycji. Została zresztą napisana pod pseudonimem Ładysław Jerzyński. Ciężko znaleźć drugiego, tak nietypowego i przywiązanego do własnej wizji tłumacza, jak Jerzy Łoziński. Może to i lepiej.

kajra ibisz weselny pyton nowa piosenka sławomira sławomir

Kajra i Krzysztof Ibisz w nowym hicie. “Weselny pyton” Sławomira to hit!

nadleśnictwo bartoszyce lasy państwowe śmieci toną w śmieciach zwierzeta

Nadleśnictwo Bartoszyce ostrzega! Śmieci w lasach zagrażają zwierzętom