Nagłe dźwięki nad Hrubieszowem wywołały niepokój mieszkańców. Na niebie pojawiły się obiekty przypominające wojskowe drony, a świadkowie relacjonowali obecność myśliwców i śmigłowców. W mieście szybko zaczęły pojawiać się pytania o bezpieczeństwo i możliwe zagrożenie przy granicy.
Niebo nad Hrubieszowem zaniepokoiło mieszkańców. Słychać było strzały i przelatujące maszyny
We wtorkowe popołudnie nad Hrubieszowem pojawiły się maszyny, które zwróciły uwagę mieszkańców swoim charakterystycznym dźwiękiem. Do redakcji zaczęły trafiać nagrania przedstawiające obiekty poruszające się nad miastem z dużą prędkością. Świadkowie informowali również o obecności myśliwców i śmigłowców wojskowych. Sytuacja szybko wywołała poruszenie wśród mieszkańców przygranicznego regionu.
Na przesłanych materiałach widać oddalające się bezzałogowce lecące nad Hrubieszowem. Jeden z autorów nagrania podejrzewał nawet, że mogą to być maszyny przypominające irańskie drony Shahed wykorzystywane podczas wojny w Ukrainie. W relacjach pojawiały się także informacje o bardzo głośnym dźwięku towarzyszącym przelotom. Część mieszkańców zaczęła obawiać się, że mogło dojść do kolejnego incydentu przy granicy.
Według relacji świadków pierwsze nad miastem miały pojawić się wojskowe statki powietrzne. Dopiero po chwili mieszkańcy zauważyli drony lecące w kierunku okolic jednostki wojskowej w Hrubieszowie. Jeden z czytelników przekazał, że widział trzy maszyny. Największy niepokój wywołały jednak odgłosy przypominające strzały.
Mieszkańcy podkreślali, że nie otrzymali wcześniej żadnych ostrzeżeń ani komunikatów dotyczących możliwych ćwiczeń. W mediach społecznościowych szybko zaczęły pojawiać się pytania o to, co dokładnie wydarzyło się nad miastem. Niektórzy obawiali się, że mogło dojść do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Atmosfera zrobiła się napięta szczególnie ze względu na bliskość granicy z Ukrainą.
Wojsko zabrało głos. Padło jedno uspokajające wyjaśnienie
W związku z licznymi pytaniami o sytuację głos zabrało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Rzecznik prasowy ppłk Jacek Goryszewski zapewnił, że mieszkańcy nie mają powodów do obaw. Jak przekazał, nad Hrubieszowem odbywały się wcześniej zaplanowane ćwiczenia wojskowe. Manewry dotyczyły systemów obrony przeciwpowietrznej.
Przedstawiciel wojska stanowczo podkreślił, że sytuacja nie miała związku z przekroczeniem polskiej granicy przez obcy obiekt. Tym samym zdementowano spekulacje dotyczące potencjalnego zagrożenia zewnętrznego. Komunikat miał uspokoić mieszkańców, którzy po publikacji nagrań zaczęli obawiać się powtórki wydarzeń z ubiegłego roku. Informacje wojska potwierdziła także policja.
„W nawiązaniu do informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej, informujemy, że aktualnie we wschodniej części Polski obywa się zaplanowane ćwiczenie systemu obrony powietrznej, które potrwa do środy, 20 maja br. W ćwiczeniu udział biorą wydzielone jednostki Sił Powietrznych i Wojsk Lądowych, a jego celem jest weryfikacja procedur oraz sprawdzenie gotowości bojowej. Jednocześnie w północnej części kraju trwa ćwiczenie taktyczno-specjalne COMMON SAREX-26, podczas którego siły i środki odpowiedzialne za działania poszukiwawczo-ratownicze doskonalą procedury prowadzenia działań poszukiwawczych na lądzie i morzu. Każdego dnia żołnierze Wojska Polskiego prowadzą szkolenia i ćwiczenia mające na celu utrzymanie wysokiego poziomu gotowości operacyjnej, zarówno w domenie lądowej, morskiej oraz powietrznej. To ciągły proces doskonalenia zdolności, który przekłada się na bezpieczeństwo państwa i skuteczność realizowanych działań.”
Asp. szt. Edyta Krystkowiak z hrubieszowskiej policji przekazała, że służby otrzymały od wojska oficjalną informację o prowadzonych ćwiczeniach. Mimo to wielu mieszkańców przyznawało, że wcześniej nie wiedzieli o planowanych działaniach. To właśnie brak lokalnych komunikatów miał dodatkowo zwiększyć napięcie w mieście. Część osób przyznała, że odgłosy przelatujących maszyn i strzałów były bardzo niepokojące.
Sytuacja pokazała, jak duże emocje budzą obecnie wszelkie incydenty związane z ruchem wojskowym przy wschodniej granicy Polski. Nawet rutynowe ćwiczenia potrafią wywołać obawy mieszkańców. Szczególnie wtedy, gdy na niebie pojawiają się bezzałogowce przypominające maszyny wykorzystywane podczas wojny. W Hrubieszowie wspomnienia wcześniejszych alarmów wciąż pozostają żywe.
Wschodnia Polska nadal pozostaje pod szczególną obserwacją
We wrześniu ubiegłego roku Polska mierzyła się z poważnym incydentem związanym z rosyjskimi dronami. W trakcie zmasowanego ataku na Ukrainę część bezzałogowców naruszyła polską przestrzeń powietrzną. Do kraju miało wlecieć około 19 maszyn. Część z nich została zestrzelona przy współpracy polskiego lotnictwa i sił NATO.
Drony pojawiały się wtedy w wielu regionach kraju, między innymi na Lubelszczyźnie, Mazowszu i Warmii. Informacje o niezidentyfikowanych obiektach wywołały ogromne poruszenie. Sprawą zajęły się służby, wojsko i prokuratura. Ostatecznie ustalono, że maszyny, które spadły na terytorium Polski, nie posiadały głowic bojowych.
Po tamtych wydarzeniach Polska zwróciła się do NATO o uruchomienie konsultacji w ramach art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. Już dzień później odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwołane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Następnie zorganizowano także nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ. Władze podkreślały wtedy konieczność zwiększenia ochrony wschodniej flanki.
W odpowiedzi NATO rozpoczęło operację „Wschodnia Straż”. Jej celem stało się wzmocnienie obrony powietrznej Polski i państw graniczących z obszarem objętym wojną. Sojusznicy skierowali do Polski dodatkowy sprzęt oraz żołnierzy. Dlatego każde kolejne doniesienia o dronach nad przygranicznymi miejscowościami natychmiast wywołują duże zainteresowanie i niepokój mieszkańców.


