Niewiele osób spodziewało się, że ministerialny dokument wywoła tak potężną falę emocji. Komunikat opublikowany 23 stycznia 2026 roku przez resort zdrowia nie wprowadza nowego prawa, ale interpretacja obowiązujących przepisów zelektryzowała środowisko usług estetycznych.
Ministerstwo Zdrowia uderzyło w branżę beauty. Kosmetolodzy wściekli, lekarze mówią o epidemii
Napięcie między lekarzami a kosmetologami narastało od lat, lecz obie strony funkcjonowały w zawieszeniu broni. Ministerstwo stwierdziło, że nie każdy zabieg estetyczny wymaga wykształcenia medycznego — dając jednocześnie lekarzom argumenty do zaostrzenia kontroli. To, co dzieje się za drzwiami gabinetów kosmetycznych, budzi rosnący niepokój. Skala problemu okazuje się znacznie większa niż sądzono.
Dr Agnes Frankel, lekarka medycyny estetycznej, ujawniła w rozmowie z Onetem alarmujące dane. Zaledwie 30 procent pacjentów trafia do gabinetów lekarskich. Reszta korzysta z usług osób działających poza kontrolą medyczną.
Poparzenia, martwica, utrata wzroku — mroczna strona rynku beauty
Co miesiąc do jej gabinetu trafia około piętnastu pacjentów z powikłaniami po zabiegach osób bez kwalifikacji. Poparzenia laserowe, infekcje po mezoterapii, reakcje na kwas hialuronowy, a nawet martwica tkanek i utrata wzroku — tak wygląda lista komplikacji. Specjalistka podkreśla kluczowe znaczenie kompetencji i umiejętności natychmiastowej reakcji.
Dr Marek Wasiluk, dermatolog i ekspert medycyny anti-aging, stwierdza wprost — kosmetolodzy nie dysponują wystarczającą wiedzą z biologii organizmu, by bezpiecznie przeprowadzać zaawansowane procedury. Podanie kwasu hialuronowego to wprowadzenie ciała obcego, a bez zrozumienia mechanizmów biologicznych nie sposób ocenić ryzyka.
Wyższe ceny, ale lepsza jakość? Nie wszyscy w to wierzą
Kosmetolodzy nie zamierzają milczeć. Małgorzata Jabłońska z lubelskiego gabinetu BBeauty zwraca uwagę, że kosmetolodzy uczestniczą w tych samych szkoleniach co lekarze i stale inwestują w rozwój. Jej zdaniem interpretacja resortu nie zlikwiduje szarej strefy, a jedynie uderzy w rzetelnych specjalistów.
Dr Wasiluk nie ukrywa, że ceny mogą wzrosnąć, ale widzi w tym korzyść — wyższa cena oznaczałaby lepszą jakość i trwalsze efekty. Dermatolog wskazuje też na praktykę naciągania klientów salonów na częste, zbędne procedury. Rynek medycyny estetycznej w Polsce czeka okres poważnych zmian. Pacjenci, którzy dotąd kierowali się ceną, mogą stanąć przed trudnym wyborem — między tańszą ofertą a bezpieczeństwem zdrowia.


