in

Posłowie PiS apelują do Tuska. „Przygotować plan ewakuacji Polaków”

Konflikt na Bliskim Wschodzie dotknął tysiące Polaków za granicą. PiS oskarża rząd Tuska o bezwład i brak planu ewakuacji. MSZ zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą.


Nikt nie spodziewał się, że weekend przyniesie tak dramatyczny zwrot wydarzeń. Kiedy wiadomość rozeszła się po świecie, internauci i komentatorzy polityczni nie mogli uwierzyć w to, co czytają. Eksperci zaczęli bić na alarm, a politycy sięgać po telefony. Gdzieś w środku tego chaosu znaleźli się zwykli Polacy – turyści, pracownicy, rodziny – którzy nagle odkryli, że droga do domu właśnie się urwała.

Polacy uwięzieni na Bliskim Wschodzie. PiS grzmi, rząd uspokaja – kto ma rację?

Skala kryzysu okazała się dalece szersza, niż wynikało to z pierwszych komunikatów. Zamknięte przestrzenie powietrzne, zawieszone połączenia lotnicze i narastające napięcie militarne w regionie sprawiły, że powrót do kraju stał się dla tysięcy rodaków zadaniem przekraczającym możliwości indywidualnego działania.

Biura podróży rozkładały ręce, linie lotnicze milczały, a telefony na infoliniach konsularnych dzwoniły bez przerwy. To właśnie w tej atmosferze niepewności i wzrastającego niepokoju wybuchł w Polsce ostry spór polityczny – spór o to, czy państwo w ogóle jest obecne, gdy jego obywatele potrzebują pomocy najbardziej.

We wtorek przed siedzibą Ministerstwa Spraw Zagranicznych zjawili się szef klubu PiS i były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak oraz rzecznik partii Rafał Bochenek. Zorganizowana przez nich konferencja prasowa była bezpośrednim atakiem na rząd Donalda Tuska. Błaszczak wprost pytał, gdzie jest plan ewakuacji polskich obywateli z Bliskiego Wschodu i czy w ogóle ktoś taki plan przygotował. Sam zakładał, że nie. Domagał się też, by polskie placówki dyplomatyczne działały całą dobę, siedem dni w tygodniu, bez przerwy.

Starcie przed siedzibą MSZ – politycy kontra dyplomaci

Bochenek poszedł jeszcze dalej, stwierdzając, że rząd nie tylko nie reaguje, ale nawet nie rozesłał stosownych ostrzeżeń do Polaków przebywających w regionie. Jego zdaniem MSZ nie poinformowało rodaków o rzeczywistej skali irańskiego odwetu. Krytykował też to, że w tak krytycznym momencie rząd podobno zastanawia się, czy ewakuacja powinna być odpłatna czy nie – uznając tę debatę za kompletnie chybioną wobec braku jakiegokolwiek konkretnego planu działania.

Tymczasem rzecznik MSZ Maciej Wewiór już dzień wcześniej przedstawił zupełnie inny obraz sytuacji. Zapewnił, że polskie placówki dyplomatyczne od soboty funkcjonują w trybie kryzysowym, a w resorcie działa specjalny zespół reagowania kryzysowego. Podkreślił, że żaden polski obywatel nie ucierpiał w wyniku działań militarnych. Co do wzmocnienia placówek kadrowo – przyznał, że do Izraela wysłano jedną dodatkową osobę, ale zaznaczył, że wysyłanie kolejnych pracowników nie ma w tej chwili logistycznego sensu.

Samoloty lądują, przestrzenie się otwierają – ale nie dla wszystkich

Tło całego sporu tworzą fakty militarne i lotnicze, które zmieniają się z godziny na godzinę. W sobotę Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia oraz innych wysokich rangą oficjeli. Teheran odpowiedział atakami na bazy amerykańskie w regionie. Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego zaleciła operatorom wstrzymanie lotów w przestrzeni powietrznej Iranu i krajów sąsiednich aż do 6 marca.

Nie wszystkie połączenia stanęły jednak w miejscu. We wtorek rano na Lotnisku Chopina wylądował samolot linii FlyDubai – bo przewoźnicy z Bliskiego Wschodu nie podlegają unijnym wytycznym EASA. Podobna maszyna dotarła do Poznania, przywożąc polskich turystów wracających z Wietnamu, którzy utknęli w Dubaju od soboty przez zamknięcie przestrzeni powietrznej.

Rzecznik MSZ zauważył, że w przypadku takich krajów jak Katar czy Emiraty Arabskie najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest teraz pozostanie na miejscu, a nie ryzykowna podróż przez niestabilny region. Wskazał też, że ewentualne zamknięcia lotnisk mogą okazać się krótkotrwałe – i wówczas skorzystanie z komercyjnego lotu będzie szybsze i efektywniejsze niż organizowanie przez państwo alternatywnego transportu. Porównanie z Czechami czy Słowacją, które wysłały własne samoloty po swoich obywateli, odparł argumentem o różnicy skali – Polska ma za granicą znacznie więcej obywateli niż oba te kraje.

nielegalni migranci w niemczech

W Polsce jest coraz więcej migrantów. Liczba przestępstw istotnie wzrosła

makrela wędzona czy zdrowa czy można zamrozić

Polacy ją uwielbiają, a lekarze ostrzegają. Od takich ryb można dostać raka