Większość osób zamykając wieczorem drzwi wykonuje ten sam gest od lat. Klucz ląduje w zamku i tam zostaje aż do rana. Wydaje się logiczne i bezpieczne.
Miliony Polaków robią to codziennie. Ten nawyk może ich drogo kosztować
Problem w tym, że intuicja potrafi płatać figle. To, co w naszym odczuciu ma stanowić barierę nie do pokonania, bywa traktowane przez fachowców jako błąd, który lepiej jak najszybciej naprawić. Specjaliści od zabezpieczeń od dawna ostrzegają przed tym nawykiem. I nie chodzi wyłącznie o samych włamywaczy, choć to właśnie od nich cała sprawa się zaczyna.
Przekonanie, że obrócony od środka klucz blokuje cały mechanizm, to mit powielany od pokoleń. Doświadczony włamywacz nie traktuje go jako poważnej przeszkody, a niekiedy nawet cieszy się, gdy go tam znajdzie. W środowisku przestępczym od lat krąży technika zwana bumpingiem.
Polega ona na otwarciu zamka przy użyciu specjalnie przygotowanego klucza i precyzyjnego uderzenia, co pozwala sforsować drzwi w kilka sekund. O takich metodach piszą zagraniczne serwisy branżowe, między innymi węgierski Blikk.hu. Klucz zostawiony po wewnętrznej stronie nie zatrzymuje profesjonalisty. Dla niego liczy się klasa zamka i dodatkowe zabezpieczenia, a nie drobny gest lokatora przed snem.
Tu zaczyna się prawdziwe niebezpieczeństwo
Najpoważniejsze skutki pojawiają się wtedy, gdy w grę wchodzi nie kradzież, lecz ratowanie życia. Podczas pożaru, zasłabnięcia czy innej nagłej sytuacji strażacy i ratownicy muszą dostać się do mieszkania błyskawicznie. Jeśli w zamku od środka tkwi klucz, otwarcie drzwi od zewnątrz staje się znacznie trudniejsze. Każda utracona sekunda potrafi zaważyć na tym, czy pomoc dotrze na czas.
Fachowcy radzą postawić na solidny zamek, alarm, kamery albo czujniki ruchu, a zapasowy klucz trzymać u kogoś zaufanego. Część osób sięga też po domowe patenty, jak kawałek folii aluminiowej na klamce, który potrafi zmylić złodzieja korzystającego z konkretnych metod
Źródło: Onet.pl


