in

Coraz większa władza sędziów w UE. Niemieccy eksperci biją na alarm

Niemieccy konstytucjonaliści ostrzegają, że TSUE coraz mocniej wpływa na politykę państw UE. Punktem zapalnym stał się wyrok dotyczący węgierskiej ustawy.

zakres kompetencji tsue
Fot. Depositphotos

W Europie narasta spór, który może zmienić sposób podejmowania najważniejszych decyzji politycznych. Coraz częściej nie rozstrzygają ich już parlamenty i rządy, lecz sądy. Najnowszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wywołał w Niemczech debatę o granicach unijnej władzy i o tym, kto naprawdę decyduje o sprawach społecznych oraz ustrojowych.

Niemieccy eksperci ostrzegają. TSUE wtrąca się nie mając kompetencji

Spór wybuchł po decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE z 21 kwietnia dotyczącej węgierskiej ustawy określanej przez rząd Viktora Orbána jako „ustawa o ochronie dzieci”. Przepisy ograniczały prezentowanie treści związanych z homoseksualnością oraz zmianą płci w edukacji, reklamach i mediach kierowanych do osób niepełnoletnich. TSUE uznał jednak, że rozwiązania przyjęte przez Budapeszt naruszają unijne prawo i podstawowe zasady ochrony praw człowieka.

Trybunał wskazał między innymi na zakaz dyskryminacji ze względu na płeć i orientację seksualną. W uzasadnieniu pojawiły się także odniesienia do prawa do prywatności, godności oraz wolności słowa. To właśnie sposób argumentacji wywołał największe poruszenie wśród niemieckich prawników i ekspertów prawa europejskiego.

Komentatorzy zwracają uwagę, że TSUE po raz pierwszy tak wyraźnie odwołał się do art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej. Przepis mówi o podstawowych wartościach Unii, takich jak demokracja, praworządność czy prawa człowieka. Dotychczas wielu prawników traktowało go głównie jako polityczną deklarację, a nie bezpośrednią podstawę do wydawania wyroków.

Armin von Bogdandy oraz Luke Spieker ocenili na łamach „Sueddeutsche Zeitung”, że wyrok może otwierać drogę do budowy europejskiego społeczeństwa politycznego. Ich zdaniem TSUE coraz mocniej wpływa na obszary, które przez lata pozostawały domeną państw narodowych. Chodzi przede wszystkim o kwestie społeczne, obyczajowe i ustrojowe.

Znacznie bardziej krytyczny ton przyjął niemiecki konstytucjonalista Frank Schorkopf. Według niego rośnie liczba sporów, które zamiast do parlamentów trafiają bezpośrednio przed sądy. Ekspert ostrzega, że decyzje dotyczące polityki społecznej, migracyjnej czy spraw obyczajowych mogą być coraz częściej podejmowane przez sędziów, a nie demokratycznie wybrane władze.

Obawy o polityczne skutki decyzji TSUE

Prawnicy zwracają uwagę, że podobny mechanizm można zauważyć już przy debatach dotyczących aborcji, eutanazji czy polityki klimatycznej i finansowej. Ich zdaniem część kompetencji stopniowo przesuwa się z polityków na instytucje sądowe oraz ekspertów. To właśnie ten proces budzi największe emocje wśród krytyków dalszej integracji europejskiej.

Krytycy przypominają, że Trybunał od lat wzmacnia integrację europejską poprzez swoje orzeczenia. Szczególnie ważne było wcześniejsze potwierdzanie prymatu prawa unijnego nad prawem krajowym. Teraz pojawiają się pytania, jak daleko może sięgnąć nowa interpretacja art. 2 Traktatu o UE.

Holenderski prawnik Martijn van den Brink zauważa, że część ekspertów proponuje już ograniczenie prawa weta państw członkowskich w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Według niego takie zmiany mogłyby zostać w przyszłości wsparte również argumentacją sądową. To dodatkowo podgrzewa debatę o granicach kompetencji unijnych instytucji.

Wśród niemieckich ekspertów pojawiają się także ostrzeżenia dotyczące nastrojów społecznych. Coraz silniejsze przekonanie, że kluczowe decyzje zapadają poza tradycyjną debatą polityczną, może zwiększać poparcie dla ugrupowań populistycznych. Dyskusja wokół wyroku TSUE przestała więc dotyczyć wyłącznie prawa i coraz mocniej dotyka przyszłości całej Unii Europejskiej.

ćwiczenia wojskowe przy granicy z polską

PILNE. Ruchy wojsk przy granicach NATO. Mińsk i Moskwa znów nas testują

z ostatniej chwili

Z OSTATNIEJ CHWILI. Policja pojawiła się pod domem Jarosława Kaczyńskiego